To był poniedziałek grozy w Łukowie! W ciągu zaledwie jednego dnia stalowe kabiny zamieniły się w pułapki bez wyjścia. Pasażerowie zostali uwięzieni w duchocie, czekając na ratunek. Gdy na ulicę Świderską nadjechali strażacy, okazało się, że ich specjalistyczne klucze nie pasują do zamka! W ruch musiał pójść profesjonalny serwis.
Czarny scenariusz zaczął się około godziny 15:00 na ulicy Dworcowej. Usłyszano głośny zgrzyt i maszyna stanęła, a w środku uwięziony pasażer między piętrami. Na ratunek ruszył zastęp z JRG Łuków. Nim jednak strażacy dotarli pod wskazany adres, szybką reakcją wykazał się pracownik PKP, który zdołał otworzyć drzwi i uwolnić uwięzionego człowieka.
Prawdziwy dramat rozegrał się chwilę później w bloku przy ulicy Świderskiej. Tam kolejny lokator przeżył chwile grozy, gdy winda nagle odmówiła posłuszeństwa. Na pomoc znowu gnały wozy strażackie.
Gdy ratownicy ruszyli do akcji, przeżyli szok. Zabezpieczenia w windzie były tak niestandardowe, że strażackie klucze okazały się całkowicie bezużyteczne! Czas uciekał, a zamki ani drgnęły. Uwięziony w ciasnej klatce lokator odetchnął z ulgą dopiero wtedy, gdy na miejsce dotarł wezwany w trybie pilnym serwisant. Dopiero on otworzył zacięte drzwi i wypuścił pasażera.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze