Szok, niedowierzanie i mnóstwo pytań bez odpowiedzi – to bilans tragicznych wydarzeń, do których doszło w miniony weekend w Staninie. Około 40-letni mężczyzna zasłabł i zmarł na miejscu chwilę po tym, jak skorzystał z ogólnodostępnego alkomatu zainstalowanego na ścianie budynku urzędu gminy. Sprawę pod nadzorem prokuratury bada policja.
Do zdarzenia doszło w sobotę około godziny 14:00. Pora dnia oraz lokalizacja w ścisłym centrum miejscowości sprawiły, że świadkami dramatu było wielu mieszkańców.
Z ustaleń śledczych oraz relacji świadków wynika, że mężczyzna podszedł do ogólnodostępnego urządzenia, by zweryfikować swój stan trzeźwości. Dosłownie chwilę po wykonaniu badania 40-latek nagle osunął się na ziemię. Mimo natychmiastowej reakcji osób postronnych, podjęcia resuscytacji krążeniowo-oddechowej oraz szybkiego przyjazdu zespołu ratownictwa medycznego, życia mężczyzny nie udało się uratować. Lekarz stwierdził zgon.
Wokół sprawy narosło wiele emocji, jednak z nieoficjalnych informacji, do których dotarli reporterzy telewizji Polsat News, wyłania się dramatyczny kontekst całej sytuacji. Mężczyzna miał zostać przywieziony pod urząd gminy przez członka swojej rodziny. Stamtąd 40-latek miał trafić bezpośrednio na oddział zamknięty, aby rozpocząć leczenie odwykowe.
Warunkiem przyjęcia pacjenta na tego typu terapię jest jednak wykazanie absolutnej trzeźwości – całkowitego braku alkoholu w organizmie. To właśnie z tego powodu rodzina skierowała się najpierw do ogólnodostępnego punktu kontroli trzeźwości przy urzędzie gminy.
Co było bezpośrednią przyczyną nagłego zatrzymania krążenia? Odpowiedź na to pytanie ma dać sekcja zwłok, którą formalnie zleciła już prokuratura. Śledczy biorą pod uwagę kilka hipotez. Mieszkańcy Stanina w rozmowach z dziennikarzami snują domysły:
– Zasłabnięcie, no ale jak korzystał z alkomatu, to może wcześniej alkohol pił. No trudno zgadnąć, wszystkiego można się spodziewać – komentuje jeden z lokalnych mieszkańców.
Wiele wskazuje jednak na to, że kluczowym czynnikiem, który doprowadził do tragedii, mogła być pogoda. Region od dni zmaga się z morderczą falą upałów. W dniu zdarzenia termometry w cieniu wskazywały od 32 do 35 stopni Celsjusza (kolejnego dnia temperatura wzrosła do ekstremalnych 37 stopni). Tak drastyczne warunki atmosferyczne, w połączeniu z ogromnym stresem psychologicznym i fizycznym organizmu u progu walki z nałogiem, mogły okazać się dla 40-latka śmiertelną pułapką.
Na miejscu tragedii przez wiele godzin pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora, zabezpieczając ślady oraz potencjalne dowody w sprawie. Oficjalne komunikaty dotyczące przyczyn śmierci mężczyzny zostaną wydane po otrzymaniu wyników badań patomorfologicznych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze