Przebudowa dworca PKS w Łukowie uderzyła w kupców ze Staropijarskiej. Starosta Szustek mówi wprost powiat nie da rekompensat ani programów pomocowych.
Temat przebudowy dworca PKS w Łukowie od dłuższego czasu nie schodzi z ust mieszkańców. Nic dziwnego – modernizacja tak ważnego punktu na mapie miasta wiąże się z dużymi roszadami, które mocno uderzyły w kupców handlujących dotąd przy ulicy Staropijarskiej. Czy zmagający się z problemami przedsiębiorcy mogą liczyć na jakąkolwiek pomoc ze strony powiatu? Jasnej odpowiedzi w tej sprawie udzielił starosta łukowski, Dariusz Szustek.
Sprawę wywołał na forum radny powiatowy Lucjan Szekalis, pytając w interpelacji o obecną sytuację handlowców oraz o to, jak wygląda organizacja ruchu wokół placu budowy. Z pisemnych wyjaśnień szefa powiatu wynika jednak jednoznacznie: samorząd nie zamierza uruchamiać żadnych programów pomocowych ani wypłacać rekompensat z publicznej kasy.
Starosta przypomina, że umowy dzierżawy gruntów przy Staropijarskiej PKS w Łukowie S.A. wypowiedział jeszcze pod koniec października 2024 roku. Później z przedsiębiorcami podpisywano umowy krótkoterminowe – bo ruszać z pracami miano już na początku 2025 roku – które regularnie przedłużano kolejnymi aneksami.
Włodarz powiatu podkreśla, że handlowcy prowadzili tam działalność, doskonale wiedząc o planowanej inwestycji na co najmniej dwa lata przed faktycznym rozpoczęciem robót. Co więcej, w podpisywanych dokumentach zawarto bardzo rygorystyczne warunki:
Obowiązek rozbiórki: Kupcy musieli na własny koszt i we własnym zakresie zdemontować pawilony oraz wszelkie obiekty niepowiązane trwale z gruntem.
Wykonanie zastępcze i kary: W razie zwłoki PKS zastrzegł sobie prawo do usunięcia budynków na koszt najemców. Co gorsza, za bezumowne zajmowanie terenu groziła drastyczna kara – aż 1500 zł za każdy metr kwadratowy miesięcznie.
Milionowe konsekwencje: Umowy wprost obarczały handlowców odpowiedzialnością za ewentualne opóźnienia robót, co mogłoby skutkować gigantycznymi odszkodowaniami.
Wszyscy zainteresowani złożyli stosowne oświadczenia woli, podpisując się pod tymi warunkami.
Odnosząc się do głosów o utrudnieniach w okolicy, starosta zaznacza, że handlowcy byli na bieżąco informowani o wprowadzanych ograniczeniach. Za bezpieczeństwo na placu budowy oraz przestrzeganie przepisów BHP odpowiada bezpośrednio wykonawca – firma Zeltech Sp. z o.o. Warto też zauważyć, że na pobliskiej ulicy Spółdzielczej ruch pieszy odbywał się bez żadnych przeszkód.
Kluczowy moment odpowiedzi starosty dotyczy finansów i ewentualnego wsparcia. Dariusz Szustek twardo stoi na stanowisku, że publiczne pieniądze nie mogą płynąć do kieszeni wybranej grupy podmiotów.
„Przyznanie bezpośredniego wsparcia finansowego lub jakichkolwiek preferencji ze środków publicznych przez Powiat Łukowski na rzecz wybranej grupy podmiotów gospodarczych mogłoby naruszyć fundamentalne zasady konkurencji rynkowej oraz zasady równego traktowania” – argumentuje starosta.
Zdaniem szefa powiatu kupcy mieli wystarczająco dużo czasu, by wkalkulować ryzyko biznesowe w swoje działania i zaplanować relokację. Ewentualne dotowanie ich ze środków publicznych stawiałoby ich w niesprawiedliwie uprzywilejowanej pozycji względem innych lokalnych firm, które koszty zmian rynkowych czy przeprowadzek ponoszą wyłącznie we własnym zakresie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze