Nowe bloki budowane w ramach Społecznej Inicjatywy Mieszkaniowej miały być dla wielu rodzin z Łukowa szansą na własne cztery kąty. W ostatnich tygodniach wokół inwestycji narosło jednak sporo wątpliwości i emocji. Najemcy poczuli się rozczarowani, gdy wyszło na jaw, że w przygotowanych umowach brakuje obiecanych zapisów o możliwości wykupu mieszkań na własność, a ostateczne koszty najmu wciąż pozostają dużą niewiadomą. Sprawa stała się jednym z najbardziej gorących punktów 37. sesji Rady Miasta Łuków. Do zarzutów mieszkańców odniósł się zastępca burmistrza Mateusz Popławski, który zasiada również w Radzie Nadzorczej spółki SIM Lubelskie.
Temat wywołał radny Bartłomiej Bryk, zwracając uwagę na niepokojące sygnały płynące od łukowian, którzy podpisali umowy i obawiają się teraz niekorzystnych rozliczeń. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, przyszli lokatorzy byli przekonani, że w miesięcznym czynszu spłacają część wartości lokalu, co po latach miało automatycznie doprowadzić do przejęcia mieszkania na własność.
Wyjaśniając kulisy sprawy, wiceburmistrz Mateusz Popławski przyznał wprost, że pretensje i rozczarowanie mieszkańców są w pełni uzasadnione, a główną odpowiedzialność ponoszą dawne władze spółki.
– Trzeba jasno powiedzieć, że poprzednie zarządy spółki wprowadziły w błąd zarówno samorządowców, jak i samych najemców. W umowach przygotowanych przez spółkę nie ma żadnych zapisów o dojściu do własności ani o spłacie kredytu – poinformował Mateusz Popławski.
Jak przypomniał wiceburmistrz, ustawa o społecznych inicjatywach mieszkaniowych daje co prawda możliwość ubiegania się o wykup lokalu, ale najwcześniej po 15 latach od oddania budynku do użytku. Co ważne, przepisy nie nakładają na spółkę obowiązku gwarantowania takiego zapisu bezpośrednio w umowie najmu. Dodatkowo obecny kierunek polityki mieszkaniowej państwa zmierza raczej do zachowania takich lokali w stałym zasobie społecznym, by służyły kolejnym potrzebującym rocznikom.
Oprócz braku gwarancji wykupu, drugą kluczową kwestią dla przyszłych mieszkańców pozostaje wysokość miesięcznych opłat. Władze miasta wystąpiły do obecnego zarządu SIM Lubelskie o jak najszybsze przedstawienie dokładnej kalkulacji czynszu. Ratusz chce mieć pewność, że stawki będą atrakcyjne i konkurencyjne w porównaniu z rynkiem prywatnym. Pewną nadzieję daje fakt, że kwota wynegocjowana w przetargu na budowę łukowskich bloków była stosunkowo niska, co powinno przełożyć się na umiarkowane koszty eksploatacji.
Aby dodatkowo odciążyć portfele mieszkańców, samorząd przygotowuje konkretny mechanizm wsparcia finansowego.
– Na najbliższej, październikowej sesji zaproponujemy radnym uchwałę o funduszu dopłat z Banku Gospodarstwa Krajowego. To nowy instrument dedykowany najemcom w blokach SIM, dzięki któremu mieszkańcy otrzymają dodatkowe wsparcie do czynszów, co przełoży się na niższe opłaty – zapowiedział wiceburmistrz.
Mimo gorących dyskusji na lokalnych forach i w mediach społecznościowych, wiceburmistrz poinformował, że do spółki nie wpłynął dotychczas ani jeden oficjalny wniosek o rezygnację z mieszkania. Jednocześnie uspokoił osoby, które mają jeszcze wątpliwości co do swojej przyszłości w tej inwestycji. Każdy najemca może w dowolnym momencie bezpłatnie rozwiązać umowę, a wpłacona wcześniej opłata partycypacyjna zostanie mu zwrócona w pełnej wysokości.
Tuż po zakończeniu obrad w Urzędzie Miasta odbyło się bezpośrednie spotkanie zarządu spółki SIM Lubelskie z najemcami, podczas którego przedstawiono wstępne wyliczenia oraz odpowiadano na szczegółowe pytania przyszłych lokatorów.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze