Ekipa Łukowskich Wodociągów - działa zgodnie z zasadą współpracy z mieszkańcami, modernizuje infrastrukturę i dba o bezpieczeństwo danych oraz dostawę wody. Konsekwentnie planuje i realizuje nowe projekty, aby zapewnić mieszkańcom komfort i spokój.
To był długi i pracowity rok dla ekipy z łukowskich wodociągów. Wszystko zaczęło się dość niespodziewanie, bo od grudniowych rozmów z sąsiadami z ulicy Brzozowej. Ludzie sami przyszli do prezesa Pawła Krasuskiego i dali zielone światło, by rury przeszły przez ich prywatne podwórka. Dzięki temu prostemu gestowi i wzajemnemu zaufaniu, zamiast planować i czekać miesiącami, udało się szybko podłączyć domy do sieci i położyć nowy asfalt. To pokazuje, że gdy mieszkańcy i miejska spółka grają do jednej bramki, to nawet trudne roboty ziemne idą sprawnie.
Podobne zmiany zaszły na małych, bocznych uliczkach, o których często zapominamy. Na Słonecznej, która jest dróżką gruntową, mieszkańcy mieli spory problem z wjazdem wozów asenizacyjnych, gdy tylko spadł śnieg lub przyszły roztopy. Teraz ten kłopot zniknął, bo kanalizacja jest już na miejscu. Dla ekipy PUiK każda taka mała akcja, czy to na Wirskiego, czy na Majewskiego, to mniej awarii w przyszłości i spokojniejszy sen pracowników, którzy nie muszą wyjeżdżać do pękniętych rur w środku mroźnej nocy.
Prawdziwym sprawdzianem sił była jednak ulica Partyzantów. To tutaj pod ziemią kryła się historia łukowskich wodociągów, czyli żeliwne rury pamiętające jeszcze lata sześćdziesiąte. Z czasem miasto urosło, bloków na osiedlu Sienkiewicza przybyło i stara instalacja po prostu przestała nadążać. Zamiast rozkopywać całą ulicę i paraliżować ruch na długie tygodnie, fachowcy postawili na nowoczesność. Wykorzystali specjalną maszynę do przewiertów, która pod ziemią przeciągnęła nową, potężną magistralę. Choć po drodze trafiały się twarde kamienie, przez które pękały wiertła, dzisiaj pod jezdnią mamy solidną konstrukcję gotową na kolejne dekady.
Spółka coraz mocniej patrzy też w stronę ekranów komputerów. W czasach, gdy coraz częściej słyszy się o atakach w sieci, łukowskie wodociągi zainwestowały w cyfrową tarczę. Do zespołu dołączył specjalista od bezpieczeństwa danych, a systemy są przebudowywane tak, by nikt niepowołany nie mógł przy nich majstrować. Powstaje też interaktywna mapa miasta, na której pracownicy widzą ruch wody w czasie rzeczywistym. To ogromne ułatwienie, bo pozwala wykryć awarię, zanim woda w ogóle wybije na powierzchnię, co oszczędza czas, pieniądze i nerwy nas wszystkich.
Prezes Paweł Krasuski często przypomina prostą zasadę: gdy zabraknie prądu, w kranach znika woda. Dlatego PUiK przygotował się na czarną godzinę i kupił własne agregaty prądotwórcze. Dzięki nim, nawet przy wielkiej awarii sieci energetycznej, miasto może bezpiecznie przetrwać trzy doby. To wystarczający czas, by służby opanowały sytuację. Warto jednak, by każdy z nas miał w domu choćby jedną banię wody i zwykłe wiaderko. Gdyby kiedyś na osiedle przyjechał beczkowóz, musimy mieć w czym przynieść wodę do domu.
W planach na kolejny rok są już kolejne wyzwania, głównie w stronę ulicy Radzyńskiej i nowych bloków przy alei Kaczyńskich. Miasto rośnie w oczach, powstają wysokie budynki, a to oznacza, że rury muszą być coraz szersze, by ciśnienie w kranie na najwyższym piętrze zawsze było odpowiednie. Robotnicy z PUiK większość tych prac wykonują sami, co pozwala oszczędzać miejskie pieniądze i lepiej planować każdy krok. Wszystko po to, by łukowianie mogli po prostu odkręcić kurek i nie martwić się o to, co dzieje się głęboko pod ziemią.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
"Robotnicy z PUiK większość tych prac wykonują sami" i robią to za przysłowiową miskę ryżu !!!
Redaktor gwiazdą wszystko wie o wodzie. Słoneczna to ulica pomiędzy Glinki a Polna
"Robotnicy z PUiK większość tych prac wykonują sami" i robią to za przysłowiową miskę ryżu !!!
Redaktor gwiazdą wszystko wie o wodzie. Słoneczna to ulica pomiędzy Glinki a Polna