To był ułamek sekundy, który mógł doprowadzić do potwornej tragedii! W piątek, 17 lipca, blady świt przyniósł mrożące krew w żyłach sceny na drodze krajowej nr 48. Potężny ciągnik siodłowy z naczepą z impetem zjechał z jezdni i zarył w przydrożnym rowie. Powód? Skrajne zmęczenie. Szofer z naszych stron po prostu odleciał w objęcia Morfeusza podczas jazdy!
Wszystko wydarzyło się około godziny 4:30 nad ranem, w rejonie skrzyżowania z drogą prowadzącą do Nowodworu (172. kilometr DK48). Kiedy większość mieszkańców regionu smacznie spała w swoich łóżkach, na trasie rozgrywał się prawdziwy dramat. Wielgachne volvo z naczepą nagle straciło rezon, zjechało na pobocze, a potem z potwornym impetem runęło prosto do głębokiego rowu!
Jak ustalili pracujący na miejscu policjanci, za kierownicą ciężarowego kolosa siedział 49-letni mieszkaniec powiatu łukowskiego. Mężczyzna był wykończony. Monotonny szum opon i wczesna pora zrobiły swoje – nasz rodak na moment zamknął oczy i bezwładnie osunął się na kierownicę. Maszyna przestała go słuchać. Na szczęście o tej porze droga była pusta. Strach pomyśleć, co by się stało, gdyby z naprzeciwka jechała osobówka! Z mniejszego auta nie byłoby co zbierać!
Choć całe zdarzenie wyglądało makabrycznie, stał się prawdziwy cud. Siła uderzenia była ogromna, ale nikt nie odniósł żadnych obrażeń! 49-latek wyszedł z kabiny o własnych siłach, mocno poturbowany jedynie przez potężny strach.
To jednak nie koniec problemów. Wyciąganie ważącego kilkanaście ton potwora z rowu zaplanowano na dzisiejszy dzień. Na trasie mogą pojawić się gigantyczne korki! Służby drogowe apelują do kierowców o wielką ostrożność – w miejscu wypadku ruch może być momentami całkowicie zablokowany. Warto ściągnąć nogę z gazu!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tego się nie daje czytać...
Tego się nie daje czytać...