Wystarczyło zaledwie kilka sekund, by dotychczasowy, bezpieczny świat jednej z rodzin z Wólki Poznańskiej obrócił się w ruinę. W poniedziałek, 13 lipca, w jednym z domów jednorodzinnych doszło do potężnego wybuchu gazu i pożaru. Bilans tej tragedii jest porażający: zniszczony dom, który nadaje się już tylko do rozbiórki, oraz dramatyczna walka o życie ciężko ranny ojca rodziny.
Do zdarzenia doszło na początku tygodnia. Siła eksplozji była tak ogromna, że konstrukcja budynku została naruszona w stopniu uniemożliwiającym jego uratowanie. Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego podjął już bezlitosną, choć konieczną decyzję – rodzina otrzymała nakaz rozbiórki budynku do końca sierpnia. Dom, który przez dekady był bezpieczną przystanią, miejscem rodzinnych spotkań i skarbnicą wspomnień, przestał istnieć.
Jednak straty materialne, choć ogromne, schodzą w tym momencie na dalszy plan. W chwili wybuchu w budynku przebywał pan Piotr – ojciec rodziny.
Mężczyzna odniósł niezwykle ciężkie obrażenia. Doznał rozległych poparzeń ciała, a jego stan od samego początku określany jest jako krytyczny. Ratownicy medyczni i strażacy walczyli o jego stabilizację na miejscu zdarzenia. Ze względu na powagę sytuacji, do Wólki Poznańskiej wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który przetransportował pana Piotra do specjalistycznego szpitala zajmującego się leczeniem ciężkich oparzeń.
– Każdy dzień to dla nas ogromne wyzwanie, czas pełen lęku i oczekiwania na jakiekolwiek, nawet najmniejsze, dobre wiadomości od lekarzy. Nasz tata każdego dnia toczy tam najtrudniejszą walkę – walkę o życie i powrót do nas – mówią zdruzgotani bliscy.
Reklama
W jednej chwili rodzice oraz szwagierka, którzy zamieszkiwali budynek, zostali bez dachu nad głową i bez rzeczy osobistych. To, czego nie zniszczyła sama siła wybuchu, strawił ogień i zalała woda podczas akcji gaśniczej. Przed poszkodowanymi stoi teraz gigantyczne wyzwanie: muszą stworzyć swoje życie i dom zupełnie od nowa, od zera.
Tragedia, która dotknęła rodzinę z Wólki Poznańskiej, poruszyła lokalną społeczność. To historia o ludziach, którzy wiedli spokojne, zwyczajne życie, a w ułamku sekundy zostali postawieni w obliczu niewyobrażalnego dramatu zdrowotnego i materialnego.
W tej chwili najważniejsza jest walka pana Piotra o powrót do zdrowia. Jednak gdy najgorsze minie, rodzina będzie potrzebowała ogromnego wsparcia – zarówno psychicznego, jak i finansowego – by uporać się ze skutkami katastrofy i odbudować utracone poczucie bezpieczeństwa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze