Łuków zaskakuje rekordowym boomem deweloperskim – aż 58 procent transakcji mieszkaniowych to nowe lokale. Analiza aktów notarialnych pokazuje, że to najdynamiczniej rozwijający się rynek pierwotny w kraju. Gdzie lokują się kupujący i co czeka lokalną infrastrukturę? O tym w naszym reportażu.
Kto by się spodziewał, że to właśnie u nas deweloperzy złapią tak mocny wiatr w żagle? Łukowski rynek nieruchomości przeżywa niespotykaną dotąd falę nowej zabudowy. Jeszcze kilka lat temu inwestycje mieszkaniowe powstawały tu raczej po cichu i krok po kroku. Dziś wystarczy przejechać się po mieście, by zobaczyć żurawie i plac budowy niemal na każdym kroku. Zgodnie z najnowszą szczegółową analizą lokalnych aktów notarialnych, opartą na danych zebranych z umów kupna-sprzedaży w sądzie rejonowym, nasze miasto stało się ogólnopolskim liderem pod względem udziału rynku pierwotnego w handlu mieszkaniami. Co ciekawe, niemal połowa całej sprzedaży skupiła się w zaledwie kilku konkretnych punktach na mapie Łukowa.
– Szukaliśmy z mężem czegoś z drugiej ręki, ale ceny wielkiej płyty na osiedlach Chrobrego czy Klimeckiego potrafią dziś zwalić z nóg. Doliczyliśmy koszt generlanego remontu, wymiany instalacji, nerwy z ekipami... i wyszło nam, że lepiej dopłacić i kupić stan deweloperski – przyznaje pani Marta, która niedawno odebrała klucze do nowego M.
Rekordowy udział nowych mieszkań w Polsce
Liczby mówią same za siebie. Analiza dokładnie 343 aktów notarialnych podpisanych między lipcem 2024 a czerwcem 2026 roku wykazała, że aż 58% wszystkich transakcji w mieście (dokładnie 200 umów) stanowiła pierwsza sprzedaż nowo wybudowanych lokali.
Oznacza to, że Łuków zanotował najwyższy udział rynku pierwotnego wśród wszystkich polskich miast powyżej 20 tysięcy mieszkańców. Jeśli chodzi o finanse, średnia cena za metr kwadratowy nowego mieszkania wynosiła w tym okresie nieco ponad 7,3 tys. zł. Statystyczny łukowianin decydował się najczęściej na dwu- lub trzypokojowe M2 o powierzchni około 50 m², co przekładało się na wydatek rzędu 370 tysięcy złotych.
– To nie przypadek, że buduje się właśnie tutaj – komentuje przedstawiciel jednego z lokalnych inwestorów. – Łuków ma dobrą komunikację, stabilny rynek pracy i spore grono młodych ludzi, którzy nie chcą już uciekać do Warszawy czy Lublina, tylko wolą układać sobie życie na miejscu. A skoro jest popyt, my po prostu dostarczamy nowoczesny standard, którego w starym zasobie po prostu brakowało.
Pięć adresów skupiło niemal połowę rynku
Gdzie najczęściej trafiały ciężko zarobione pieniądze kupujących? Handel nowymi lokalami okazał się wyjątkowo skondensowany. Zaledwie pięć lokalizacji w mieście zebrało w ciągu dwóch lat co najmniej sześć transakcji każda. Odpowiadały one łącznie za 156 aktów notarialnych — to blisko połowa całego rynku mieszkaniowego w Łukowie!
Oto jak rozkładał się ruch przy najważniejszych inwestycjach:
ul. Ks. Brzóski 21 – 48 transakcji (z czego niemal wszystkie z pierwszej ręki), ze średnią ceną ok. 7 670 zł/m²
ul. Kresów Wschodnich 4B – 44 transakcje, przy średniej stawce rzędu 7 150 zł/m²
ul. Kresów Wschodnich 4A – 40 transakcji ze średnią wyceną na poziomie 6 950 zł/m²
ul. Wileńska 9 – 18 transakcji (stawki około 7 180 zł/m²)
ul. Zbożowa 7C – 6 transakcji
Samo tylko pierwsze cztery z wymienionych wyżej osiedli odpowiadały za aż 139 z 200 wszystkich pierwszych sprzedaży odnotowanych w całym mieście.
Jedna wielka fala budowlana i co nas czeka dalej?
Najdroższym punktem na tej liście okazał się budynek przy ul. Ks. Brzóski 21, gdzie płacono średnio o jakieś 465 zł więcej za metr niż wynosi miejska średnia. Z kolei najbardziej przystępną opcją okazały się bloki przy ul. Kresów Wschodnich 4A (ok. 260 zł poniżej średniej).
Niewielka rozpiętość cenowa między największymi osiedlami — sięgająca zaledwie 700-730 zł na metrze — wyraźnie potwierdza, że cała ta oferta to efekt jednej, spójnej fali budowlanej. Szczyt tego zakupowego boomu przypadł na późne lato 2025 roku (sierpień i wrzesień), kiedy w kancelariach notarialnych podpisano aż 57 aktów, a stawki sięgały wtedy rekordowych poziomów przekraczających 8,8 tys. zł za metr.
Co ta masowa fala oddawanych lokali oznacza dla reszty mieszkańców? Z punktu widzenia dziennikarskiego warto zwrócić uwagę na drugi koniec tego łańcucha: rynek najmu. Pytanie, ile z tych 200 mieszkań kupiono na własne potrzeby, a ile jako lokatę kapitału pod wynajem? Jeśli znaczna część z nich wkrótce trafi na lokalny rynek jako lokale do wynajęcia, możemy spodziewać się wyhamowania dotychczasowych, dość wysokich czynszów w Łukowie. Z drugiej strony, tak nagły przyrost mieszkańców w kilku punktach miasta to spore wyzwanie dla miejskiej infrastruktury — od miejsc parkingowych po przepustowość osiedlowych uliczek. Czas pokaże, czy miejskie drogi i parkingi nadążą za tempem, jakie podyktowali deweloperzy.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Za 10 lat będzie płacz co robić z pustostanami :-)
Za 10 lat będzie płacz co robić z pustostanami :-)