Po stu latach nieobecności do Łukowa mogą wrócić żołnierze. Władze miasta prowadzą konkretne rozmowy z MON, a eksperci wojskowi ocenili proponowane tereny jako idealne pod garnizon. Obecność wojska przyniosłaby miastu spory gospodarczy impuls, nowe miejsca pracy i wsparcie dla lokalnego rynku. Czy Łuków stanie się na nowo ważnym punktem na wojskowej mapie Polski?
Czy do Łukowa po stu latach nieobecności wrócą żołnierze? Wszystko wskazuje na to, że nie są to tylko plotki. Władze miasta prowadzą mocno zaawansowane rozmowy z Ministerstwem Obrony Narodowej w sprawie powołania w mieście nowej jednostki wojskowej. Przedstawiciele resortu i samej armii pojawiali się w Łukowie już kilkukrotnie, by na miejscu obejrzeć proponowane tereny. Pojawienie się garnizonu dałoby miastu potężnego kopa gospodarczego, nowe miejsca pracy i realną szansę na przyciągnięcie młodych ludzi.
Rok cichych starań. Tereny pod koszary już po oględzinach
O tym, że sprowadzenie wojska do Łukowa to realny projekt, a nie wymysł medialny, zapewnił burmistrz Piotr Płudowski podczas niedawnej relacji na żywo. Pierwsze rozmowy w kuluarach ruszyły jeszcze jesienią ubiegłego roku.
– To nie są plotki ani sformułowania rzucane na wiatr. Rozmowy z Ministerstwem Obrony Narodowej i Wojskiem Polskim trwają od miesięcy, a za nami jest już kilka konkretnych wizji lokalnych. Zgłoszone przez nas tereny zyskały bardzo dobrą ocenę wojskowych – podkreśla burmistrz Piotr Płudowski.
Od tamtej pory w mieście odbyło się kilka wizji lokalnych z udziałem wojskowych i urzędników z MON-u. Działki wyznaczone przez samorząd zebrały bardzo dobre opinie od ekspertów z branży. Teraz piłka jest po stronie Warszawy i to tam zapadną ostateczne decyzje. Jeśli plan wypali, Wojsko Polskie powróci do Łukowa po dokładnie wieku – od czasów, gdy stacjonował tu dawny garnizon.
Pieniądze dla lokalnego biznesu i nowe rodziny w mieście
Dla Łukowa obecność wojska oznaczałaby ogromną szansę na rozwój. Jednostka to nie tylko mundurowi, ale też dziesiątki etatów cywilnych – od pracy w sztabie po całą logistykę i obsługę techniczną.
Co więcej, żołnierze przyjeżdżają zazwyczaj z całymi rodzinami. A to oznacza twardy zysk dla lokalnego rynku: stałych klientów w sklepach, restauracjach, punktach usługowych czy na rynku mieszkań. Nowe dzieci w miejskich przedszkolach i szkołach pomogłyby też przynajmniej częściowo podreperować lokalne wskaźniki demograficzne.
Kolej i tak robi z Łukowa punkt strategiczny
Wśród mieszkańców pojawiły się obawy, czy obecność jednostki nie ściągnie na miasto ewentualnego zagrożenia w razie jakiegoś konfliktu. Burmistrz ucinając te domysły, powołał się na rozmowy z wojskowymi dowódcami.
Wniosek jest prosty: Łuków już teraz jest na celowniku z powodu swojego położenia. To w końcu największy węzeł kolejowy we wschodniej Polsce, z którego tory rozchodzą się w pięciu różnych kierunkach. Eksperci uspokajają więc, że nowa jednostka wcale nie zwiększa ryzyka, a wręcz odwrotnie – zapewnia lepszą ochronę i osłonę tej kluczowej infrastruktury.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Poprzednia ekipa polityczna też obiecywała nową jednostkę wojskową koło Poligonu Lotniczego Jagodne. Po wyborach i przegranej słuch zaginął. Ciekawe ile kosztowały plany i wyrysy geodetów.
Poprzednia ekipa polityczna też obiecywała nową jednostkę wojskową koło Poligonu Lotniczego Jagodne. Po wyborach i przegranej słuch zaginął. Ciekawe ile kosztowały plany i wyrysy geodetów.