Reklama

Baza w Gołąbkach za 17 milionów zeszła pod młotek. Tak wyglądało przejęcie majątku pod Łukowem

Licytacja komornicza dużej bazy transportowo-produkcyjnej w Gołąbkach pod Łukowem przyniosła przełom, na który nowi właściciele musieli długo czekać. Teren wyceniany na około 17 milionów złotych trafił w ręce kupców za 14 milionów, jednak doprowadzenie do realnego przejęcia obiektu wymagało zaciętych rozmów. Kluczową rolę w ugodowym przekazaniu majątku odegrał łukowski przedsiębiorca i były kandydat na burmistrza Ireneusz Goławski wraz z wyspecjalizowaną grupą negocjacyjną Exmiter.

 Skomplikowane tło i pięć lat bez podatków

Dotychczasowym właścicielem dobrze prosperującego przedsiębiorstwa był 42-letni biznesmen, który prowadził swoją działalność jako jednoosobową firmę. Z powodu pięcioletnich zaległości podatkowych Urząd Skarbowy zlicytował dorobek jego życia. Choć nowi inwestorzy kupili majątek w pełni legalnie i formalnie zostali jego zarządcami, luki w przepisach uniemożliwiały szybkie przejęcie terenu. Mężczyzna początkowo kategorycznie odmawiał opuszczenia lokalu, powołując się na swoje prawa i obecność prywatnych dokumentów. Batalia sądowa mogłaby trwać latami, generując ogromne straty dla obu stron.

Rozmowa w cztery oczy zamiast siłowych rozwiązań

Aby uniknąć wielomiesięcznego patu, do akcji wkroczyli specialisci z firmy Exmiter. Choć na miejscu obecny był komornik, pojawiły się służby ochronne oraz ciężki sprzęt, początkowe spory wokół wymiany zamków zagrażały wybuchem konfliktu. Zwrotnym momentem okazała się jednak bezpośrednia rozmowa w cztery oczy. Negocjatorzy przekonali dotychczasowego właściciela, że dalszy opór pozbawi go szans na jakikolwiek nowy początek. Strony ustaliły, że były gospodarz otrzyma miesiąc na dokończenie spraw na mniejszej części terenu, a żaden z jego pracowników nie straci zatrudnienia.

Reklama

Przedstawiciel firmy Exmiter tak podsumował przebieg całego przedsięwzięcia:

-  „Przejęcie tej firmy w zarządzanie oraz doprowadzenie do protokularnego przekazania trwało 4 i pół godziny”.

Wskazał również na ludzki wymiar prowadzonych mediacji:

 

-  „Ta negocjacja nie była stricte tylko i wyłącznie polegająca na tym, żeby oni przejęli. Moją rolą było też przekonanie zleceniodawców do tego, żeby jakieś dobre warunki wypracować dla osoby, która musi opuścić ten lokal”.

 

Dodając później w stronę dotychczasowego właściciela:

Reklama

-  „Odbijesz się i będzie dobrze, tylko musisz się naprostować i przede wszystkim wiedzieć, że dwie rzeczy są pewne na świecie: śmierć i podatki”.

Uścisk dłoni i słowa uznania dla negocjatorów

Wypracowany kompromis sprawił, że zlicytowany przedsiębiorca dobrowolnie spakował swoje biuro i przekazał klucze do obiektu. Ostatecznie całe zajście zakończyło się podaniem sobie dłoni przez dotychczasowych oponentów.

Efektu rozmów nie krył inwestor z Łukowa, Ireneusz Goławski, który tak zwrócił się bezpośrednio do szefa zespołu negocjatorów:

 

-  „Panie Jacku, krótko mówiąc, chcieliśmy serdecznie podziękować. Wykazaliście się państwo wysokim profesjonalizmem i nie spodziewaliśmy się, że można to w taki elegancki, subtelny, grzeczny sposób załatwić. Jesteśmy, krótko mówiąc... ja jestem pod wielkim wrażeniem i naprawdę uczciwie mówiąc – nie ma bata, polecam was dla każdego, kto będzie w podobnej sytuacji jak my” 

Reklama

 

Dzięki  ugodzie nowy inwestor przejął pełną kontrolę nad kompleksem, a poprzedni właściciel zyskał szansę na uporządkowanie swojego życia zawodowego od zera.

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 22/09/2026 21:51
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Łuków.TV




Reklama
Najnowsze wiadomości