Policjanci zatrzymali 30-letniego mężczyznę, który brał udział w bezwzględnych oszustwach metodą na policjanta. Przez jego działalność mieszkańcy województwa lubelskiego oraz podlaskiego stracili ogromne oszczędności, przekraczające łącznie 100 tysięcy złotych.
Podczas próby ujęcia na terenie powiatu mińskiego, sprawca zlekceważył bezpieczeństwo postronnych osób i postawił wszystko na jedną kartę, uciekając samochodem w sposób, który mógł doprowadzić do tragedii na drodze. Jak się później okazało, mężczyzna siedział za kółkiem pod wpływem środków odurzających, a teraz grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności.
Początek tej historii miał miejsce w czwartkowe popołudnie w powiecie bialskim. To właśnie tam oszust próbował naciągnąć kolejne osoby, dzwoniąc do nich zmyśloną opowieścią. Scenariusz był zawsze podobny i bazował na strachu o dorobek całego życia. Mężczyzna wmawiał kobietom, że ich pieniądze są na celowniku złodziei planujących włamanie, dlatego jedynym ratunkiem miało być przekazanie gotówki w ręce rzekomych funkcjonariuszy. To klasyczne granie na emocjach, gdzie przestępca zakłada maskę stróża prawa, by uśpić czujność swojej ofiary i pozbawić ją wszystkich oszczędności trzymanych w domu.

Funkcjonariusze zajmujący się walką z kradzieżami mienia szybko namierzyli podejrzanego Forda. Kierowca jednak ani myślał pokazać dokumenty do kontroli. Ignorował sygnały świetlne oraz wycie syren, dociskając pedał gazu do dechy. Rozpoczął się pościg, w którym pirat drogowy zajeżdżał drogę radiowozom i stwarzał śmiertelne zagrożenie dla każdego, kto akurat znalazł się na trasie jego ucieczki. W pewnym momencie, czując na plecach oddech mundurowych, porzucił auto w powiecie mińskim i próbował zniknąć między zabudowaniami. Nie uciekł jednak daleko, bo miejscowi policjanci szybko go obezwładnili i zakuli w kajdanki.
Zatrzymany mężczyzna trafił prosto do komendy w Białej Podlaskiej. Wstępne testy potwierdziły, że w jego organizmie krążą narkotyki, dlatego do akt sprawy dołączono wyniki pobranej od niego krwi. Podczas zbierania dowodów wyszło na jaw, że lista jego przewinień jest znacznie dłuższa. Śledczy udowodnili mu udział w dwóch dużych oszustwach z końca stycznia, kiedy to wyłudził od pokrzywdzonych ponad 100 tysięcy złotych.
Agresywne zachowanie na drodze również nie ujdzie mu płazem. Prokurator postawił mu zarzut brawurowej jazdy, który pojawił się w kodeksie karnym dokładnie w dniu jego zatrzymania, czyli 29 stycznia. Można więc powiedzieć, że 30-latek miał wyjątkowego pecha, trafiając na nowe, surowsze przepisy. Na wniosek policji i oskarżyciela, bialski sąd zdecydował o wysłaniu go do tymczasowego aresztu. Najbliższe miesiące spędzi w zamknięciu, czekając na ostateczny wyrok, który może oznaczać długoletni rozbrat z wolnością. Informacje o przebiegu tej akcji przekazały służby prasowe policji lubelskiej i bialskiej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze