17 lipca 2017 roku, po długiej i ciężkiej chorobie przestało bić serce Tomasza Trybonia. Miał 48 lat, a jego odejście pozostawiło w naszym świecie ogromną pustkę. Jego śmierć jest głęboką stratą dla łukowskiej społeczności piłkarskiej, która nadal pamięta i tęskni za tym wyjątkowym człowiekiem.
Tomasz Tryboń był miłośnikiem piłki od najmłodszych lat. Pochodził z futbolowej rodziny, której historia była związana z Orlętami Łuków. Jego dziadek, Antoni Tryboń, odegrał kluczową rolę w odbudowie klubu po II wojnie światowej, a stryjek Przemysław Tryboń pracuje jako trener prawie 50 lat. To właśnie on doskonale pamięta początki Tomka jako zawodnika.
Tomasz nie był wybitnym piłkarzem, ale jego pasja do gry była niezaprzeczalna. Ukończył ZS 2 w Łukowie (Rolnik Łuków)i podążył ścieżką matematyczną, podobnie jak jego dziadek, który był nauczycielem w Liceum Ogólnokształcącym im. Tadeusza Kościuszki.
Tomasz zebrał grupę chłopców z "Czwórki" i zaczął prowadzić treningi. Jednym z jego podopiecznych był obecny gracz Orląt, Piotr Wałachowski. To właśnie Tomasz zaproponował stworzenie w Łukowie szkolenia piłkarskiego dla dzieci od pierwszej klasy szkoły podstawowej, co było czymś nowym i innowacyjnym w tamtym czasie. Powstał Orlik Łuków, a później przekształcił się w Akademię Młodego Piłkarza, która była częścią Łukowskiego Stowarzyszenia Rozwoju. Tomasz połączył siły z innymi entuzjastami piłki nożnej i razem działali jako ŁSR AMPlus.
ZOBACZ TEŻ: Pijani rodzice z dzieckiem pływali na rowerku wodnym po Zalewie w Łukowie!
Człowiek orkiestra!
Tomasz był nie tylko organizatorem, ale także zaangażowanym uczestnikiem. Nikt nie miał prawa dotknąć organizacji żadnego wydarzenia, którego był pomysłodawcą. Sam chciał wszystko zrobić, a później narzekał, że brakuje mu wsparcia. Istny człowiek orkiestra! Nawet w trudnych chwilach nie tracił ducha i energii. Kilka dni przed jednym z turniejów poddał się operacji, ale nadal nadzorował wszystko z szpitala. Był duchem na boiskach Orląt, mimo swojego ciężkiego stanu zdrowia.
Prośba do stryja
Przed śmiercią Tomek poprosił stryja Przemysława, aby kontynuował opiekę nad Akademią Młodego Piłkarza. Chciał, aby klub rozwijał się i dawał szansę wielu chłopcom na naukę piłki nożnej i udział w turniejach. Był przekonany, że AMPlus powinno istnieć i rozwijać się po jego odejściu.
Tomasz Tryboń był niezwykle zaangażowanym człowiekiem. Nie tylko angażował się w organizację imprez sportowych, ale również był oddanym mężem i ojcem. Jego rodzina była dla niego najważniejsza. Starał się zapewnić im wszystko, nie szczędząc wysiłku. Przez wiele lat mieszkał przy ulicy nazwanej na cześć swojego dziadka i ciotki, Janiny i Antoniego Tryboniów. Był dumny ze swojego pochodzenia i dbał o to, aby w domu zawsze panowała rodzinna atmosfera.
Tomasz Tryboń był człowiekiem pełnym energii i pasji. Wszystko, czym się zajmował, robił z zaangażowaniem i oddaniem. Nieustannie dążył do osiągnięcia celów, nie zważając na przeciwności. Jego determinacja i zaangażowanie były zaraźliwe dla wszystkich, którzy mieli z nim okazję współpracować.
Wciąż Go nam brakuje!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze