Ktoś ułożył spore betonowe elementy na szynach linii kolejowej między Stoczkiem Łukowskim a Łukowem, bezpośrednio na trasie nadjeżdżających pociągów towarowych. Do akcji w Jedlance wyznaczono nie tylko lokalną policję i pirotechników, ale również funkcjonariuszy ABW oraz CBŚP. Prokuratura Okręgowa w Lublinie przedstawiła oficjalne ustalenia po zakończeniu pierwszych czynności na miejscu.
Sygnał o niebezpiecznej przeszkodzie na torowisku w Jedlance wpłynął do dyżurnego łukowskiej komendy wczoraj o godzinie 18:45. Po przyjeździe na miejsce mundurowi zauważyli betonowe bloki ułożone na torze nr 1 oraz nr 2. Jak się okazało, były to fragmenty rozebranego niedawno peronu z pobliskiej, nieczynnej już stacji.
Zderzenie z przeszkodami mogło skończyć się tragicznie. W tym samym czasie w przeciwnych kierunkach poruszały się tam dwa pociągi towarowe – jeden przewoził kontenery, drugi zmierzał w stronę punktu załadunkowego. Na szczęście żaden ze składów nie wykoleił się i nikt nie odniósł obrażeń.
Ze względu na powagę sytuacji i konieczność wykluczenia wszelkiego ryzyka, oględziny terenu przeprowadzono pod bezpośrednim nadzorem prokuratora. Do działań ściągnięto policyjnych pirotechników, a także śledczych z Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Centralnego Biura Śledczego Policji.
Eksperci od materiałów wybuchowych dokładnie przeczesali całą okolicę. W trakcie przeszukania nie znaleziono żadnych niebezpiecznych ładunków ani materiałów wybuchowych. Gdy śledczy zakończyli zabezpieczanie śladów, ruch pociągów na trasie został odblokowany.
Zebrane dowody oraz analiza sposobu działania sprawców pozwoliły śledczym wstępnie odrzucić hipotezę o akcie dywersji. Wszystko wskazuje na to, że układanie przeszkód na szynach miało charakter chuligański. Z ustaleń policji wynika, że w tej okolicy dochodziło już dawniej do pojedynczych incydentów o podobnym przebiegu.
ZOBACZ
Betonowe bloczki na torach w Jedlance. Dwie lokomotywy uszkodzone. Trwa śledztwo policji i ABW
Śledztwo wszczęto z art. 174 § 1 Kodeksu karnego, czyli w sprawie sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Za tego typu czyn grozi kara do 8 lat więzienia.
– Policja prowadzi intensywne działania operacyjne i wywiadowcze mające na celu szybkie ustalenie i zatrzymanie osoby lub osób odpowiedzialnych za ten czyn – informuje prok. Marcin Kozak, Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze