Temat obrony cywilnej i sprawnie działających systemów ostrzegania wraca do lokalnych samorządów ze zwielokrotnioną siłą. Dosconale było to widać podczas 39. sesji Rady Gminy Łuków, gdzie kwestia syren alarmowych wywołała gorącą debatę. Radni oraz sołtysi bez ogródek wskazali tzw. „białe plamy”, do których dźwięk w ogóle nie dociera, a także poruszyli temat samej głośności sygnałów. Odpowiedź władz gminy? Zapowiedź łatania luk we współpracy z wojewodą oraz praktyczne szkolenia dla mieszkańców, które zaplanowano na 2027 rok.
Problem niedostatecznego zasięgu urządzeń ostrzegawczych wywołała podczas obrad sołtys Aleksandrowa. Zwróciła uwagę, że w niektórych rejonach wsi – chociażby w tzw. starym Aleksandrowie czy w rejonie za torami – syren strażackich po prostu nie słychać. Gdyby doszło do realnego zagrożenia, zwłaszcza w środku nocy, mieszkańcy tych terenów mogliby nawet nie wiedzieć, że trzeba uciekać lub szukać schronienia.
Z drugiej strony pojawił się głos dotyczący codziennego komfortu. Radny Mariusz Burdach przekazał pytania i wątpliwości lokalnej społeczności:
– Mieszkańcy zastanawiają się, czy syreny nie mogłyby wyć nieco ciszej. Ich głośny sygnał w nocy bywa uciążliwy i wywołuje spory niepokój – przekazał radny.
Do przedstawionych uwag i wątpliwości odniósł się wójt, tłumacząc, jak wygląda sytuacja od strony formalnej. Urząd Wojewódzki w Lublinie prowadzi już procedury związane z montażem nowoczesnych syren w miejscach uznanych za „białe plamy” – głównie tam, gdzie w sąsiedztwie brak jednostek Ochotniczej Straży Pożarnej z własnym, sprawnym sprzętem nagłaśniającym.
Gmina Łuków zgłosiła urzędowi wojewódzkiemu pełną listę obszarów wymagających doposażenia. Nowe maszty alarmowe pojawią się na budynkach użyteczności publicznej, a za ich montaż odpowiedzą wykonawcy wyłonieni bezpośrednio przez służby wojewody. Mieszkańcy liczą, że dzięki temu sygnały ostrzegawcze staną się wreszcie dobrze słyszalne w całej gminie – niezależnie od pory dnia czy nocy.
Samo wycie syreny to jednak za mało. Włodarze gminy jasno podkreślają, że bez odpowiedniej wiedzy głośny dźwięk wywoła jedynie niepotrzebną panikę, zamiast realnie pomóc.
– Sam dźwięk syreny, bez odpowiedniej wiedzy i przygotowania lokalnej społeczności, nie zapewni nikomu bezpieczeństwa, a może jedynie wywołać panikę. Dlatego na 2027 rok zaplanowaliśmy cykl szkoleń dla mieszkańców. Chcemy, aby każdy wiedział, co oznacza dany sygnał i jak prawidłowo spakować domowy plecak ewakuacyjny, by w sytuacji zagrożenia reagować spokojnie i bez chaosu – podkreśla wójt gminy Łuków, Mariusz Osiak.
Podczas zaplanowanych spotkań specjaliści omówią zasady działania systemów ostrzegania oraz szczegółowo wyjaśnią znaczenie poszczególnych sygnałów alarmowych. Kluczowym punktem programu będzie nauka skompletowania domowego plecaka ewakuacyjnego. Uczestnicy dowiedzą się krok po kroku, co dokładnie powinno się w nim znaleźć, aby w kryzysowym momencie nie tracić cennego czasu na chaotyczne szukanie dokumentów, leków czy latarki po całym domu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze