Sąd w Siedlcach 24 marca ogłosi wyrok dla Moniki B. Ma odpowiadać za oparzenia córki i wyłudzanie pieniędzy na fikcyjne leczenie.
Cały Łuków czeka na finał tej strasznej sprawy. Sąd w Siedlcach wyznaczył termin ogłoszenia kary dla Moniki B.. Mieszkanka Sięciaszki Drugiej miała smarować ciało małej Julki żrącym płynem. Robiła to, żeby wyłudzać pieniądze na leczenie rzekomej choroby. Jak podaje dziennik „Fakt”, kobieta oszukiwała wszystkich podczas zbiórek pod kościołami. Cała akcja wyszła na jaw w 2024 roku, gdy policja zabrała ją w kajdankach.
Finał procesu odbędzie się 24 marca o godzinie 9:00. Rozprawy były tajne, by chronić 11-letnią dziś dziewczynkę. Za ten okrutny pomysł na zarobek matce grozi nawet 20 lat więzienia. Nasz powiat wciąż nie może uwierzyć w to, co spotkało małą Julkę.
Przypomnijmy! Według ustaleń śledczych, Monika B. od 2017 do 2024 roku miała aplikować na twarz i ciało swojej córki toksyczną substancję, powodującą rozległe zmiany skórne, prowadzące do blizn, martwicy i trwałego oszpecenia, m.in. ubytku ucha. Jednocześnie miała przekonywać lekarzy, że są to objawy ciężkich chorób, jak padaczka lekooporna czy zapalenie skórno–mięśniowe.
Wątpliwości pojawiły się w jednym ze szpitali, gdzie obraz kliniczny dziecka nie odpowiadał żadnej znanej jednostce chorobowej. Zawiadomienie do prokuratury złożył dyrektor SPSK nr 1 w Lublinie.
Eksperci wskazali na intencjonalne działanie substancji drażniącej, przy czym zmiany na skórze miały geometryczny kształt, co wyklucza ich naturalne pochodzenie. Biegli odrzucili też wcześniejsze diagnozy, takie jak autyzm czy padaczka.
W 2020 roku zbiórkę na leczenie dziewczynki zorganizowała fundacja SiePomaga, a darczyńcy wpłacili ponad 200 tys. zł. Po ujawnieniu informacji o zarzutach fundacja zerwała umowę i zablokowała środki, które mają zostać wykorzystane wyłącznie na potrzeby dziecka. Jak informuje Dominika Petrus z SiePomaga, zbiórka została uruchomiona na podstawie dokumentacji od lekarzy specjalistów.
Monika B. została wcześniej skazana przez Sąd Rejonowy w Łukowie na 1,5 roku więzienia za wyłudzenie 41 tys. zł od siedleckiej Caritas, w ramach fikcyjnego leczenia córki we Francji.
Według prokuratury, stan zdrowia i rozwój dziewczynki uległy znaczącej poprawie po odizolowaniu jej od matki. Dziewczynka wróciła do nauki stacjonarnej i nie występują u niej nowe zmiany skórne.
Monika B. nie przyznaje się do winy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze