- Zdrowie, lepsze samopoczucie, odporności i .... powodzenie u płci przeciwnej - mówią morsy w rozmowie z Łuków.Tv
- Jest mocno. Warunki ekstremalne - mówi Piotr Świtaj z Dęblina szykujący się właśnie do startu na dystansie 400 metrów. Świtaj to zawodowiec. Ma za sobą m.in. przepłynięcie zimą Wisły w Warszawie z jednego brzegu na drugi.
Na wspólne morsowanie wybrali się też Łukasz i Katarzyna Kożuchowscy z Łukowa wraz z dziećmi. - Dla nas to styl życia - mówi pan Łukasz. Razem z rodzicami morsował 5,5 letni Olek, który był najmłodszym uczestnikiem zawodów. - Synek morsuje z nami od pół roku. Czasem odbywamy kąpiel tuż przed przedszkolem - chwali syna pan Łukasz.
Łuków.Tv rozmawiał też z Barbarą Wilczyńską, która jest nieformalną szefową łukowskich morsów.
- Spotykamy się dwa raz w tygodniu. W Łukowie w sumie morsuje około 100 osób - mówi Łuków.Tv pani Basia.
Co daje morsowanie?
- Radość, zdrowie i endorfiny - kwituje.
A pan Rafał, który relaksuje się właśnie po morsowaniu w balii z gorącą wodą dorzuca jeszcze powodzenie u kobiet. - Witalność - zauważa żartobliwie.
W sumie podczas Zlotu Morsów w Łukowie wspólnej kąpieli w Zalewie Zimna Woda zażywało ponad stu śmiałków. A na odważnych, na koniec imprezy czekał jeszcze spacer po rozżarzonych węglach, które - według organizatorów- miały temperaturę 800 stopni.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze