Codzienność w Domu Pomocy Społecznej świętego Józefa w Woli Gułowskiej od lat kręciła się wokół dziesiątek kilogramów prania. Każdego ranka zakonnice brały się za pościel, ubrania i ręczniki swoich podopiecznych. Wiedziały doskonale, że dla osób starszych i schorowanych świeża piżama czy pachnące prześcieradło to coś znacznie ważniejszego niż zwykła higiena. To dla nich dowód, że ktoś o nich pamięta i dba o ich godność w najprostszych, życiowych sprawach.
Przez długi czas ta domowa logistyka wisiała jednak na włosku. Sprzęt pracujący w placówce był niemal rówieśnikiem minionego stulecia. Pralka i suszarka służyły siostrom przez ćwierć wieku, co w świecie mechaniki oznacza wiek niemal sędziwy. Maszyny odmawiały posłuszeństwa coraz częściej. Każda awaria przynosiła niepotrzebne nerwy, przestoje w pracy i potężne wydatki na fachowców, którzy z trudem zdobywali części do tak leciwych modeli.
Siostry nie marzyły o luksusach. Chciały po prostu narzędzi, które pozwolą im rzetelnie wykonywać swoje obowiązki. Nowoczesne urządzenia to dla nich pewność, że mieszkańcy nie będą czekać na czyste rzeczy, a personel, zamiast siłować się z zablokowanym bębnem, poświęci ten czas drugiemu człowiekowi. Koszt profesjonalnego wyposażenia pralni drastycznie przekraczał jednak skromne zasoby zgromadzenia.
Dzisiaj ta historia ma swój szczęśliwy finał. Dzięki ogromnej mobilizacji mieszkańców regionu oraz czytelników portalu Lukw.TV zbiórka zakończyła się pełnym sukcesem. Na koncie pojawiła się cała potrzebna kwota, czyli ponad 50 tysięcy złotych. To jeden z tych momentów, gdy wspólny wysiłek wielu osób błyskawicznie rozwiązuje konkretny, ludzki problem. Zakonnice nie kryją wzruszenia i dziękują za każdą wpłatę, która pozwoli domowi w Woli Gułowskiej spokojnie funkcjonować przez kolejne lata.
ZOBACZ
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze