Reklama

Wizja wielkiej fali na Wiśle i wyścig z czasem. Za nami ćwiczenia „Wielka Woda 2026” 

Pękające wały, woda zalewająca okoliczne tereny, poszukiwanie zaginionych ludzi i budowa mobilnych zapór – w Stężycy rozegrały się sceny rodem z prawdziwego żywiołu. Na szczęście były to jedynie wielkie manewry pod kryptonimem „Wielka Woda 2026”. 29 i 30 września żołnierze 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej razem z innymi służbami przećwiczyli czarny scenariusz powodziowy w powiecie ryckim.

 

Czarny scenariusz i brak taryfy ulgowej

Założenia ćwiczeń od początku były wyjątkowo wymagające. Wszystko zaczęło się od ulewnych deszczy w południowo-wschodniej Polsce, które doprowadziły do gwałtownego przyboru wody w Wiśle. Najtrudniejsza sytuacja pojawiła się właśnie w powiecie ryckim – wały zaczęły przesiąkać, a rosnąca fala w każdej chwili mogła przelać się przez koronę i zalać pobliskie miejscowości, w tym Dęblin i Stężycę.

Nikt tu nie grał z otwartymi kartami. Uczestníci manewrów nie znali wcześniej szczegółowych założeń i musieli reagować na bieżąco, w czasie rzeczywistym. Dzięki temu sztab kryzysowy mógł w praktyce sprawdzić, jak szybko zapadają decyzje, jak działa łączność i na ile skutecznie służby radzą sobie z dynamicznym rozwojem wypadków.

Reklama

Ciężka praca na wałach i akcja w terenie

Terytorialsi z 2 LBOT mieli pełne ręce roboty. Do ich głównych zadań należało umacnianie oraz podnoszenie korony wałów, a także stawianie mobilnej zapory przeciwpowodziowej bezpośrednio na Wiśle. Przez dwie doby mundurowi nieustannie patrolowali wyznaczone odcinki, wypatrując niebezpiecznych przecieków.

Równolegle prowadzono akcję poszukiwawczo-ratowniczą. Na zalanych terenach między Dęblinem a Stężycą żołnierze przeczesywali obszar w poszukiwaniu osób, które według scenariusza zaginęły w czasie potopu.

Reklama

Służby zagrały do jednej bramki

W walce z symulowanym żywiołem wojsko nie działało samo. W ćwiczeniach „Wielka Woda 2026” wzięły udział kluczowe instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo w regionie. Na miejscu pracowali strażacy z Komendy Wojewódzkiej PSP w Lublinie, policjanci, ratownicy medyczni, WOPR, specjaliści z Wód Polskich, saperzy z 4 Dęblińskiego Pułku Saperów, wolontariusze PCK oraz lokalni samorządowcy.

Dla lubelskich terytorialsów to nie pierwsza tego typu próba. Tego rodzaju ćwiczenia odbywają się regularnie, bo gdy przyjdzie prawdziwy kryzys, nie będzie czasu na zastanawianie się nad procedurami. Tylko zgrany zespół potrafi skutecznie chronić mieszkańców i ograniczyć skutki ewentualnej katastrofy.

Czytaj nas w Google
Dodaj do Google
Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 01/10/2026 14:16
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Łuków.TV




Reklama
Najnowsze wiadomości