Ostatnia, 37. sesja Rady Miasta Łuków przyniosła wyjątkowo emocjonalną wymianę zdań. Poszło o udział samorządowców we wrześniowych uroczystościach patriotycznych. Dyskusję wywołał radny Marcin Mościcki, wytykając kolegom niską frekwencję oraz brak oficjalnego sztandaru miasta. W odpowiedzi padły jednak mocne zarzuty o upartyjnianie rocznic i robienie polityki na historycznej pamięci.
„Wygląda to tak, jakbyśmy byli podzieleni na obozy”
Temat pojawił się w punkcie dotyczącym wolnych wniosków. Radny Marcin Mościcki powołał się na uwagi, które mieli przekazać mu sami mieszkańcy Łukowa. Chodziło o obchody upamiętniające kluczowe wydarzenia z września 1939 roku – 1, 4 oraz 17 września. Zdaniem radnego obecność samorządowców na tych uroczystościach była znikoma, co w oczach lokalnej społeczności buduje fatalny obraz podzielonego samorządu.
– Z punktu widzenia mieszkańców wygląda to tak, jakby rada była podzielona na obozy: my organizujemy 1 i 17 września, wy organizujecie 4 września. 17 września byłem jedynym radnym rady miasta, którego widziałem. Jesteśmy w kraju tak podzieleni, że zamiast szukać sytuacji do zjednania, okazuje się, że uroczystości patriotyczne stają się polem do dalszego braku jedności między nami – mówił Marcin Mościcki.
Reklama
To jednak nie był jedyny zarzut. Radny zwrócił również uwagę na powracający problem braku pocztu sztandarowego miasta podczas wrześniowych rocznic.
– Ani 1 września, ani 4 września, ani 17 września na obchodach sztandaru nie było. Kiedyś, gdy pracowałem w urzędzie miasta, sam wielokrotnie ze sztandarem stałem. Wtedy ten symbol był obecny. Nie wiem, dlaczego teraz go brakuje – dopytywał radny.
Słowa Mościckiego wywołały natychmiastową i ostrą reakcję ze strony części radnych, którzy stanowczo odrzucili oskarżenia o brak patriotyzmu. Radny Paweł Stoga wprost zarzucił organizatorom części wydarzeń sprowadzanie obchodów do poziomu polityki.
– Poczułem się trochę urażony tym, że ktoś próbuje uczyć mnie patriotyzmu. Ktoś zrobił z naszych rocznic obchody partyjne, po prostu je upartyjnił. Proszę zwrócić uwagę, kto współorganizował wydarzenia 1 i 17 września – to był Klub Gazety Polskiej Łuków. W uroczystościach miejskich większość z nas bierze udział. Na pewno nie będę jednak firmował swoim nazwiskiem imprez o charakterze politycznym. Właśnie dlatego nas tam nie ma – ripostował Paweł Stoga.
Z kolei radna Monika Jędrzejkowska zwróciła uwagę na bardziej prozaiczny, ale istotny aspekt: wrześniowe rocznice przypadają w dni robocze, co w przeciwieństwie do majowych czy listopadowych świąt państwowych utrudnia udział ze względów zawodowych. Zaznaczyła też, że wielu radnych uczestniczy w obchodach prywatnie, nie pchając się przed kamery ani do pierwszych rzędów.
Nieco inne spojrzenie na całą sprawę przedstawił radny Bartłomiej Bryk. Zamiast szukać winnych, podziękował lokalnym środowiskom za to, że biorą na swoje barki organizację obchodów w sytuacjach, gdy brakuje oficjalnych inicjatyw ze strony miasta.
– Chciałbym podziękować zarówno stowarzyszeniu pana Pasika, jak i Klubowi Gazety Polskiej. Wobec braku miejskich uroczystości związanych z tymi rocznicami w Łukowie, obie te grupy od lat w sposób godny dbają o pamięć o tak ważnych wydarzeniach historycznych. To bardzo dobra robota – podsumował Bartłomiej Bryk.
Reklama
Chociaż dyskusję zamknął powracający apel o to, by historyczne rocznice w przyszłości łączyły, a nie dzieliły łukowskich samorządowców, przebieg debaty wyraźnie pokazał, jak cienka granica dzieli lokalny patriotyzm od politycznego sporu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ten Mościcki to chyba jakiś cyrkowiec. On na wszystko chodzi bo mając taką pracę jak w ŁSM to wiadomo wolnego się pewnie nie bierze ?
Ten Mościcki to chyba jakiś cyrkowiec. On na wszystko chodzi bo mając taką pracę jak w ŁSM to wiadomo wolnego się pewnie nie bierze ?