Ponad 15 godzin na siodełku, 260 pokonanych kilometrów i nieustanna walka z porywistym wiatrem – tak w skrócie wyglądała tegoroczna wyprawa Piotra Świdra. Kolarz-amator z Wojcieszkowa w Boże Ciało samotnie dotarł do Kodnia, udowadniając, że siła woli potrafi pokonać każde warunki.
Piotr Świder, kolarz-amator z Wojcieszkowa, podtrzymuje swoją coroczną tradycję. W Boże Ciało wyruszył na jednodniową, długodystansową wyprawę rowerową. Tym razem jego celem było pokonanie symbolicznej bariery 250 kilometrów.
Wyprawa rozpoczęła się o godzinie 6:00 rano w Wojcieszkowie. Trasa prowadziła przez Czemierniki i Włodawę, a następnie wzdłuż wschodniej granicy aż do Kodnia. Głównym punktem na mapie było Sanktuarium Matki Boskiej Kodeńskiej.
Po krótkim zwiedzaniu kolarz ruszył w drogę powrotną. Ten etap okazał się największym wyzwaniem.
Powrót do Wojcieszkowa był prawdziwą walką z żywiołem. Przez około 110 kilometrów Piotr Świder zmagał się z bardzo silnym wiatrem, który wiał prosto w twarz oraz z boku. Mimo trudnych warunków kolarz nie poddał się i kontynuował jazdę.
Ostatecznie, po ponad 15 godzinach nieprzerwanej jazdy, Piotr Świder dotarł do domu. Pokonał łącznie 260 kilometrów w jeden dzień, przekraczając założony cel.
Ta wymagająca wyprawa jest ważnym etapem przygotowań do jego sierpniowego wyzwania. Kolarz planuje wówczas pokonać 1000 kilometrów w ciągu 10-11 dni. Trasa tej ambitnej podróży będzie wiodła przez Mazury, Suwalszczyznę i Podlasie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze