Jak rozpalić ogień gdy nie masz zapalniczki. Jak zdobyć wodę i ją oczyścić. Jak zbudować schronienie z tego co masz pod ręką. Jak użyć defibrylatora AED gdy ktoś pada obok ciebie.
9 czerwca w Bezwoli przez osiem godzin odpowiadali na te pytania ludzie, którzy wcześniej nigdy się nad nimi nie zastanawiali. Instruktorzy z 23 Batalionu Lekkiej Piechoty w Bezwoli poprowadzili kurs przetrwania w ramach programu „wGotowości". Nie było tu ławek ani prezentacji PowerPoint.
Uczestnicy sami pakowali plecak ratunkowy — i sprawdzali czy spakowali go dobrze. Sami obsługiwali defibrylator. Sami rozpalali ogień. Sami ćwiczyli reakcję na sygnały alarmowe i zasady ewakuacji.
Instruktor z 23 batalionu powiedział po szkoleniu krótko: — Największą wartością tych zajęć jest praktyka. Każdy może samodzielnie, pod okiem instruktora przećwiczyć konkretne umiejętności i przekonać się, że odpowiednie przygotowanie daje większe poczucie bezpieczeństwa. Brzmi jak frazes. Ale kiedy pierwszy raz trzymasz defibrylator w rękach i wiesz co z nim zrobić — przestaje nim być.
Różni. Różny wiek, różne zawody, różne powody dla których przyjechali do Bezwoli. Łączyło ich jedno: chcieli wiedzieć co zrobić gdy dzieje się coś złego. Nie czekać aż ktoś inny zareaguje. Nie stać bezradnie. To dobry znak. Coraz więcej ludzi rozumie, że bezpieczeństwo nie zaczyna się w ministerstwie — zaczyna się w głowie każdego z nas.
Program „wGotowości" to inicjatywa Ministerstwa Obrony Narodowej i Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Udział jest bezpłatny. Do wyboru cztery moduły: podstawowy kurs bezpieczeństwa, kurs medyczny, kurs cyberhigieny i kurs przetrwania — ten z Bezwoli. Zapisy przez stronę programu lub bezpośrednio przez jednostki Wojsk Obrony Terytorialnej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze