SP ZOZ w Łukowie zakończył 2025 rok stratą 14 mln zł. NFZ nie pokrywa kosztów leczenia, a 90 proc. kontraktu zjadają pensje. Prognozy są gorsze.
Leczą. Tracą. I nie mają wyjścia.
SP ZOZ w Łukowie zamknął rok 2025 stratą netto wynoszącą 14 078 637 złotych. To nie jest wynik złego zarządzania. To wynik systemu, który każe szpitalom leczyć ludzi za pieniądze niewystarczające na pokrycie kosztów leczenia. Każdy zabieg wykonany w ramach kontraktu z NFZ kosztuje szpital więcej niż NFZ za niego płaci. Nie przy niektórych procedurach. Przy niemal każdej.
Wynagrodzenia personelu pochłaniają 81,2 procent wszystkich kosztów szpitala. W relacji do tego, co płaci NFZ — ponad 90 procent kontraktu znika na same pensje. Zostaje mniej niż 10 groszy z każdej złotówki kontraktu na leki, prąd, ogrzewanie, żywienie pacjentów, utylizację odpadów medycznych i wszystko inne.
To matematycznie niemożliwe do zbilansowania. Dyrekcja szpitala to wie. NFZ to wie. Ministerstwo to wie. I mimo to system działa tak samo od lat. Podwyżki dla personelu medycznego są ustawowe — szpital nie ma wyboru, musi je wypłacić. Ale NFZ nie zwiększył kontraktu proporcjonalnie do tych ustawowych obowiązków. Szpital dostał nowy koszt bez nowych pieniędzy.
Samo leczenie kosztuje. Leki i odczynniki — ponad 10 milionów złotych w 2025 roku. Do tego energia, która drożeje, materiały medyczne, które drożeją, usługi obce, które drożeją. Inflacja nie pyta szpitala o zgodę. Kontrakt z NFZ — owszem, pozostaje sztywny.
Udział materiałów i energii w kosztach to 8,7 procent. Brzmi skromnie. Ale to kolejne miliony, których nie ma skąd wziąć, kiedy przychody ledwo pokrywają pensje.
Raport za 2025 rok zawiera prognozy na lata 2026–2028. Są brutalne. Jeśli nic się nie zmieni w systemie wyceny świadczeń — strata netto może sięgnąć 25 milionów złotych rocznie w 2028 roku. Wskaźnik zadłużenia aktywów, który w 2025 roku wynosił już 88,86 procent, może przekroczyć 113 procent w 2028 roku. Co to oznacza w praktyce? Że szpital będzie winien więcej niż jest wart. Że nie będzie miał z czego spłacać zobowiązań. Że zacznie zaciągać długi po to, żeby leczyć ludzi, którzy mają do tego prawo.
To jest sedno problemu, o którym rzadko mówi się wprost. Prywatna klinika, której procedura jest nierentowna, po prostu jej nie wykonuje. Albo podnosi cenę. Szpital publiczny nie ma tego wyboru. Ma ustawowy obowiązek udzielania świadczeń. Musi leczyć — niezależnie od tego czy kontrakt pokrywa koszty. I leczy. I traci. I zadłuża się. I nie ma wyjścia.
Odpowiedź jest prosta i wszyscy ją znają: NFZ musi podnieść wycenę procedur medycznych do poziomu, który realnie pokrywa koszty ich wykonania.
Proste w teorii. Skomplikowane politycznie. Kosztowne budżetowo. I odkładane od lat — bo problem nie jest widoczny dopóki szpitale jakoś działają. Działają. Na kredyt.
Łukowski SP ZOZ leczy dziś mieszkańców powiatu za pieniądze, których nie ma. Pożycza je od swojej przyszłości. A ta przyszłość — według prognoz — wygląda coraz gorzej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze