Przewoźnicy z Łukowa i okolic przyłączają się do protestów, które mają miejsce na granicy polsko-białoruskiej. Wtorkowa blokada przejścia granicznego w Koroszczynie ma przeciwdziałać nieuczciwej konkurencji, jaką tworzą firmy transportowe z kapitałem rosyjskim i białoruskim.
W 2022 roku w Polsce zarejestrowało się ponad 2 tysiące firm transportowych, które są własnością Rosjan i Białorusinów. To powoduje zaniżanie stawek i tworzenie nieuczciwej konkurencji, co szkodzi polskim przewoźnikom. Z tego powodu, przewoźnicy z Łukowa i okolic postanowili podjąć działania i zablokować przejście graniczne w Koroszczynie.
W branży transportowej źle dzieje się od wielu miesięcy. Rosjanie i Białorusini obchodzą prawo sankcyjne, zabierają ładunki i nie pozwalają polskim przewoźnikom na ich realizację. W powiecie łukowskim jest wiele firm rodzinnych z 30-letnim doświadczeniem, które stoją przed trudną sytuacją.
Przewoźnicy nie mają zamiaru kończyć protestów, dopóki nie zostaną wdrożone odpowiednie regulacje prawne, które przywrócą stabilność rynku transportowego. Od czwartku przewoźnicy blokują dojazd do przejścia granicznego w Doruhusku. Domagają się między innymi przywrócenia zezwoleń dla ukraińskich kierowców.
Zdaniem Kamila Ambroziaka, współorganizatora protestu, blokada będzie trwała do skutku. Przewoźnicy zamierzają blokować przejście graniczne i przepuszczać ciężarówki tylko co godzinę. Ich postawa ma na celu przede wszystkim ochronę polskiego rynku transportowego i przeciwdziałanie nieuczciwej konkurencji ze strony firm rosyjskich i białoruskich.
Protestujący przewoźnicy mają nadzieję, że ich działania przyczynią się do zmiany sytuacji na rynku transportowym i przede wszystkim przywrócenia równowagi pomiędzy polskimi a zagranicznymi przewoźnikami.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze