Pan Antoni z Osin w rozmowie z Łuków.TV opowiedział o tym, jak przeżył nocną eksplozję drona wojskowego w pobliżu swojego domu. „Siedziałem jeszcze na wersalce, oglądałem telewizję i nagle usłyszałem, jakby popsuty samochód leciał nad domem. Potem huk, szyby u syna wyleciały” – wspomina.
Mieszkaniec Osin relacjonuje, że feralnej nocy jeszcze nie spał.
– „Siedziałem na wersalce, oglądałem długo telewizor, piłem wodę. I nagle usłyszałem, jakby popsuty samochód leciał. Charczało w powietrzu, jakby się miało rozwalić już w locie. I wtedy walnęło” – opowiada pan Antoni.
Według niego chwilę po wybuchu pojawiły się służby. – „Policja była już koło północy, a my z synem przyjechaliśmy tu około szóstej rano. Początkowo szukali miejsca eksplozji na naszej łące, ale dopiero dronem z góry zobaczyli, że to w kukurydzy” – dodaje.
Pan Antoni podkreśla, że skutki eksplozji odczuła jego rodzina. – „U mojego syna w chałupie, którą kupił do remontu, wszystkie szyby od strony kukurydzy wyleciały” – mówi.
Jak dodaje, w okolicy mieszkają też inni sąsiedzi, którzy mają monitoring. – „W domu z czerwonym dachem mieszkają ludzie i mają kamery, więc widzieli całe zdarzenie” – zaznacza.
Mieszkaniec przyznaje, że cała sytuacja wzbudziła niepokój. – „Pomyślałem od razu, że to jakieś nieporozumienie. Jak coś tak charczało w powietrzu, to przecież musiało być poważne” – podkreśla.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze