Inwestycje w tomograf, mammograf i rentgen w łukowskim szpitalu mogą nie przynieść oczekiwanych korzyści przez niedofinansowanie NFZ. Starosta ostrzega, że limity na badania skończą się szybko, a sprzęt pozostanie niewykorzystany. Finansowe kłopoty placówki utrudniają dostęp do szybkiej diagnostyki, narażając pacjentów na długie oczekiwanie.
Powiat łukowski wydał ogromne pieniądze na nowoczesny sprzęt medyczny, żeby ratować życie i zdrowie mieszkańców. Nad diagnostyką w łukowskim szpitalu wisi jednak widmo systemowego paraliżu. Jeśli Narodowy Fundusz Zdrowia nie zwiększy limitów, wart miliony sprzęt może stać niewykorzystany, a pacjenci usłyszą o terminach badań wyznaczonych na odległe lata.
W rozmowie na antenie Radia Lublin starosta Dariusz Szustek mówił z jednej strony o dumie z modernizacji bazy diagnostycznej szpitala, z drugiej – o poważnym niepokoju o jej przyszłość. Samorząd kupił nowoczesne urządzenia, w tym tomograf komputerowy, mammograf oraz nowy aparat rentgenowski, które mają kluczowe znaczenie dla szybkiego wykrywania groźnych chorób.
Problem jest prosty: najlepszy sprzęt nie będzie pracował bez finansowania z NFZ. Starosta ostrzega przed scenariuszem, w którym limity na badania kończą się już w pierwszych miesiącach roku. „Jeżeli na przykład NFZ da limity i ten limit wyczerpie się na przykład w kwietniu czy maju, to pewnie przez resztę roku będziemy robić tylko badania na potrzeby szpitala” – tłumaczył Dariusz Szustek.
W praktyce oznacza to, że pacjenci „z zewnątrz”, którym potrzebna jest szybka diagnoza, odejdą z rejestracji z niczym, a aparatura przez większą część roku będzie stała bezużyteczna, zamiast pracować dla mieszkańców. Starosta przypomniał przykład szpitala w Pionkach, gdzie drogi rezonans magnetyczny od trzech lat stoi niewykorzystany, bo dyrekcja nie może doprosić się kontraktu na jego obsługę.
Finanse placówki są mocno napięte. Szpital w Łukowie miał opinię dobrze zarządzanego, lecz ubiegły rok zamknął stratą około 20 milionów złotych. Z tej sumy aż 16 milionów złotych to pieniądze, które NFZ jest winien szpitalowi za już wykonane świadczenia i nadwykonania.
Brak płynności finansowej i sztywne limity najmocniej odczuwają pacjenci. Starosta, sięgając po gorzki żart, nawiązał do politycznych zapowiedzi, że lekarze będą dzwonić do chorych. Ten telefon może dotyczyć czegoś zupełnie innego: medyk zadzwoni, by poinformować, że wizyta diagnostyczna została przesunięta na 2027 lub 2028 rok.
Włodarz powiatu wskazuje, że kłopot nie wynika z błędów w zarządzaniu, tylko z systemu, który narzuca szpitalom podwyżki dla personelu, nie zapewniając wystarczających środków. „Nawet Salomon z pustego nie naleje” – stwierdził starosta, zwracając uwagę, że pensje personelu medycznego są bardzo wysokie, a luka finansowa szpitala wciąż rośnie.
Dla mieszkańców stutysięcznego powiatu łukowskiego dostęp do nowoczesnej diagnostyki to sprawa elementarnego bezpieczeństwa. Władze powiatu zapowiadają walkę o należne kontrakty, żeby uniknąć sytuacji, w której wydane miliony złotych na sprzęt do ratowania życia zostaną zmarnowane przez urzędnicze limity i brak zapłaty za nadwykonania.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze