To się nie mieści w głowie! Wróciła do domu i zamarła z przerażenia. W jej własnym łóżku, w jej osobistych skarpetkach, smacznie chrapał obcy chłop! Wcześniej bezczelnie wyżarł zapasy z lodówki i zniszczył drzwi. A co powiedział policji? Że myślał... że gra w grę!
Wyobraźcie sobie Państwo taką scenę: wracacie po ciężkim dniu do swojego ukochanego gniazdka, a tam – pobojowisko! Drzwi wyważone, w kuchni pusto, a z sypialni dobiega głośne chrapanie. To nie scenariusz taniego horroru, ale prawdziwy dramat, który rozegrał się w miniony czwartek w gminie Radzyń Podlaski.
Bezduszny włamany, 27-letni mieszkaniec sąsiedniej gminy Kąkolewnica, urządził sobie w cudzym domu darmowy hotel! Najpierw siłą sforsował wejście, a potem zaczął „rządzić się” jak u siebie.
Zuchwalstwo tego człowieka nie zna granic. Zamiast wynosić kosztowności, rzucił się na jedzenie. Jak gdyby nigdy nic, otworzył lodówkę i pożarł kiełbasę należącą do gospodarzy, popijając ją wodą. Ale to mu nie wystarczyło!
Włamywacz poczuł się tak pewnie, że zdjął swoje buty i... założył prywatne skarpetki oraz klapki właściciela domu! W tym „domowym” stroju, bez cienia wstydu, wpakował się pod czystą pościel w jednym z pokoi i uciął sobie drzemkę.
Kiedy na miejsce wpadli zaalarmowani policjanci, przecierali oczy ze zdumienia. Śpiący królewicz prosto z ciepłej pierzyny trafił do zimnej celi. Straty, jakie wyrządził, są ogromne dla zwykłego obywatela – właścicielka oszacowała je na blisko 5 000 złotych!
Tłumaczenie 27-latka jest wręcz bezczelne. Mówił mundurowym z „rozbrajającą szczerością”, że myślał, iż... uczestniczy w grze komputerowej! Czy on naprawdę myślał, że ludzka krzywda to tylko zabawa na ekranie?
Teraz za ten „poziom gry” przyjdzie mu słono zapłacić. Mężczyzna już usłyszał zarzuty i przyznał się do winy. Zamiast miękkiej pościeli, może go teraz czekać twarda prycza – grozi mu nawet 5 lat więzienia!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze