Kiedy serce nagle przestaje bić, liczy się każda sekunda, a strach potrafi sparaliżować nawet najsilniejszych. Mieszkańcy Starych Kobiałek postanowili powiedzieć „stop” bezradności – w murach tutejszej biblioteki rozegrały się sceny, które mogą w przyszłości uratować czyjeś życie.
Zamiast literackich nowości – fantomy i defibrylatory. Seniorzy z klubu „Sami Swoi” udowodnili, że na naukę ratowania życia nigdy nie jest za późno. Gdy większość miasteczka zajmowała się codziennymi sprawami, w Gminnej Bibliotece Publicznej trwała intensywna lekcja przetrwania.
Łukasz Sałasiński z Global-Med nie brał jeńców. Instruktor przełożył skomplikowane medyczne procedury na prosty, żołnierski język. Seniorzy wylewali siódme poty, ćwicząc uciskanie klatki piersiowej i właściwą reakcję w stanach nagłego zagrożenia.
ZOBACZ: Rewolucja w gminie Stoczek Łukowski! Darmowe kompostowniki mają uratować nasze portfele
To nie był zwykły wykład z pokazem slajdów. To była twarda, praktyczna szkoła, która ma zmienić statystyki. W sytuacjach kryzysowych to właśnie najbliżsi są pierwszą linią frontu, a w Starych Kobiałkach ta linia stała się właśnie znacznie mocniejsza.
Ratownicy ruszyli do akcji edukacyjnej, bo wiedzą jedno: najgorszą rzeczą, jaką można zrobić w obliczu wypadku, jest bezczynność. Dzięki determinacji uczestników, lokalna społeczność zyskała kilkunastu nowych „cichych bohaterów”, gotowych do działania, gdy zawiedzie zdrowie.
ZOBACZ: Wojownicy Maryi przeszli ulicami Łukowa: Modlitewne powitanie maja
– Te umiejętności mogą okazać się bezcenne, gdy miasto zaśnie, a pomoc będzie potrzebna tu i teraz – słychać było w kuluarach szkolenia. Zaangażowanie seniorów pokazuje jasno: bezpieczeństwo w naszej gminie zaczyna się od nas samych, a nie od urzędowych pism.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze