W powiecie łukowskim w 2025 zbadano 662 odstrzelone dziki. Po 5 przypadkach ASF u padłych sztuk ruszyły psy tropiące. W hodowlach bez ASF.
Las kojarzy nam się ze spokojem, ale dla myśliwych i służb weterynaryjnych ostatnie miesiące były czasem niezwykle intensywnej pracy. Najnowsze dane płynące z Inspektoratu Weterynarii w Łukowie nie pozostawiają złudzeń, że w naszych kniejach dzieje się coś wyjątkowego.
W całym 2025 roku pod lupę lekarzy trafiły dokładnie 662 sztuki upolowanych dzików.
To liczba, która robi wrażenie, zwłaszcza gdy zestawimy ją z danymi z poprzedniego roku – okazuje się bowiem, że odstrzał był blisko dwukrotnie większy niż jeszcze dwanaście miesięcy wcześniej.
Tak potężna skala działań nie jest dziełem przypadku ani nagłej zmiany upodobań łowieckich. To przede wszystkim efekt rygorystycznej walki z afrykańskim pomorem świń, który wciąż krąży w okolicznych lasach. Każda sztuka, która padła z ręki myśliwego w ramach planowych łowów czy odstrzału sanitarnego, musiała przejść szczegółowe badania. Służby weterynaryjne sprawdziły też osiemnaście padłych zwierząt znalezionych w terenie. Niestety w pięciu przypadkach testy potwierdziły obecność wirusa ASF, co zmusiło urzędników do podjęcia dodatkowych kroków.
Aby upewnić się, że w zaroślach nie kryją się kolejne ogniska choroby, Powiatowy Lekarz Weterynarii Agnieszka Dymek zdecydowała o wysłaniu w teren specjalnie wyszkolonych psów tropiących. Czworonogi centymetr po centymetrze przeszukiwały leśne ostępy, by wytropić ewentualną padlinę. Choć akcja była zakrojona na szeroką skalę, psy nie znalazły więcej martwych osobników, co dało służbom chwilę oddechu. Wygląda na to, że połączenie intensywnej pracy myśliwych z czujnością weterynarzy przynosi konkretne efekty.
Najważniejszą wiadomością dla lokalnych rolników pozostaje fakt, że mimo obecności wirusa u dzikich zwierząt, w 2025 roku nie stwierdzono ani jednego przypadku ASF w gospodarstwach na terenie powiatu łukowskiego. To wielki sukces bioasekuracji i dowód na to, że mieszkańcy coraz poważniej traktują zagrożenie. Choć statystyki odstrzału mogą wydawać się komuś drastyczne, to właśnie te działania chronią nasze hodowle przed katastrofą. Dyskusja o tym, jak powinna wyglądać populacja zwierzyny w naszych lasach, z pewnością będzie trwać, ale liczby z raportu dają do niej solidny fundament.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze