Puste lokale w centrum Łukowa to nie tylko lokalny problem. Burmistrz mówi o zmianie nawyków, paczkomatach i reklamowym chaosie.
Spacer głównymi ulicami Łukowa to ostatnio lekcja nostalgii. Jeszcze niedawno w tych samych witrynach oglądaliśmy wystawy, wybieraliśmy prezenty czy zagadywaliśmy sprzedawców. Dziś coraz częściej mijamy puste lokale, na których smutno wiszą tabliczki „do wynajęcia”. Co się dzieje z naszym miastem? Temat ten wywołał ostatnio gorącą dyskusję w programie „Porozmawiajmy o Łukowie”, w którym burmistrz Piotr Płudowski spróbował zmierzyć się z pytaniem: czy to już zmierzch tradycyjnego handlu?
Podczas ostatniej sesji Rady Miasta radny Bartłomiej Bryk nie owijał w bawełnę – jego zdaniem centrum Łukowa po prostu wymiera, a lokalni przedsiębiorcy nie dają rady. Burmistrz Piotr Płudowski przyznaje, że pustych lokali nie da się ukryć, ale protestuje przeciwko tezie o upadku przedsiębiorczości. Dane są nieubłagane: nowych firm w Łukowie wcale nie ubywa, wręcz przeciwnie. Skąd więc ten przygnębiający widok na głównych ulicach?
Włodarz stawia sprawę jasno: to nie wina lokalnego kryzysu, a globalna zmiana, której nikt z nas nie zatrzyma. Po prostu nauczyliśmy się kupować inaczej. Kliknięcie w telefonie zastąpiło nam spacer do sklepu, a wygodna paczka odebrana w biegu wygrała z rozmową przy ladzie. Łuków nie jest tu żadnym wyjątkiem – to fala, która przetacza się przez każde miasto w Polsce.
Symbolem tych zmian stały się paczkomaty. Jeszcze niedawno były nowinką, dziś wyrastają niemal na każdym rogu, nawet na spokojnych osiedlach domków jednorodzinnych. To one stały się „gwoździem do trumny” dla małych, osiedlowych sklepików, które kiedyś były sercem naszych sąsiedztw. Burmistrz uczciwie przyznaje: miasto ma tu związane ręce. Jako klienci sami codziennie podejmujemy decyzję, gdzie zostawiamy pieniądze – i zazwyczaj wybieramy wygodę.
Wielu mieszkańców irytuje „baneroza” – chaos reklamowy, który szpeci nasze ulice. Pytanie o uchwałę krajobrazową, która wreszcie zaprowadziłaby tu porządek, powraca jak bumerang. Piotr Płudowski jednak studzi nastroje. Choć wie, że estetyka jest ważna, nie zamierza wprowadzać sztywnych, urzędowych nakazów.
Burmistrz, który sam przez lata prowadził biznes, dobrze wie, że w dzisiejszych czasach nie wielki płachta reklamowa buduje markę, a dobra opinia i „reklama szeptana”. Woli więc apelować do wyobraźni przedsiębiorców niż sięgać po kary. Czy to podejście zadziała? Czas pokaże. Na razie wszystko wskazuje na to, że o tym, jak będzie wyglądało serce Łukowa, zadecyduje nie urzędowe zarządzenie, ale nasze wspólne poczucie estetyki i to, czy wciąż będziemy chcieli zaglądać do sklepów z duszą.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze