W Osinach trwają intensywne działania śledcze po eksplozji drona, który spadł na pole kukurydzy. Według wstępnych ustaleń prokuratury, obiekt mógł nadlecieć z kierunku Białorusi. W akcji bierze udział około 150 osób, w tym wojsko.
Szef Prokuratury Okręgowej w Lublinie Grzegorz Trusiewicz poinformował w czwartek rano, że wznowiono szczegółowe oględziny miejsca zdarzenia. Do działań zaangażowano sześciu prokuratorów oraz około 150 przedstawicieli służb. Obszar poszukiwań został powiększony o piąty sektor, obejmujący łącznie kilka hektarów.
– Będziemy opisywać przedmioty ujawnione do tej pory i skupiać się na epicentrum wybuchu, przeszukując również podłoże w poszukiwaniu urządzeń elektronicznych nadających się do dalszych badań – przekazał prokurator.
Zabezpieczono także ziemię z epicentrum, która zostanie poddana badaniom pod kątem obecności materiałów wybuchowych. Prokuratura prowadzi postępowanie w kierunku art. 163 kodeksu karnego, czyli sprowadzenia zdarzenia powszechnie niebezpiecznego w postaci eksplozji.
Według wstępnych ustaleń, dron mógł zahaczyć o pobliskie linie energetyczne. Zabezpieczono trzy linie wykazujące ślady świeżych uszkodzeń. Prokuratura przesłuchała już około 10 świadków, w tym trzy osoby, które w środę relacjonowały, że widziały i słyszały obiekt. – W zestawieniu z nagraniami istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że nadleciał on z terenu Białorusi – podkreślił Grzegorz Trusiewicz.
Wcześniej wicepremier i szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz potwierdził, że był to rosyjski dron, określając incydent jako prowokację Federacji Rosyjskiej. Dodał, że zdarzenie nastąpiło w szczególnym momencie rozmów o pokoju w Ukrainie.
Na silniku drona odnaleziono napisy „prawdopodobnie w języku koreańskim”. Prokuratura apeluje do mieszkańców posiadających nagrania lub informacje o kontakt z policją bądź żandarmerią wojskową.
Źródło: PAP
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze