Mateusz Gliński znów walczy. Ten twardy chłopak z Armat Stoczek Łukowski całkiem niedawno, bo w maju, pokonał najgroźniejszego przeciwnika, jakiego można sobie wyobrazić. Wygrał z nowotworem i po wyniszczającej chemioterapii zaczął powoli wracać do normalności. Każdy, kto go zna, wie, że sport to całe jego życie, a piłka nożna była dla niego najlepszym lekarstwem na trudne wspomnienia z choroby.

Niestety, los bywa przewrotny i potrafi uderzyć w najmniej spodziewanym momencie. Podczas niedzielnego turnieju w Katowicach Mateusz doznał fatalnego urazu. Zerwane ścięgno Achillesa brzmi jak suchy komunikat medyczny, ale w rzeczywistości oznacza ogromny dramat dla całej jego rodziny. To tak, jakby człowiek, który właśnie wdrapał się na szczyt wysokiej góry, nagle potknął się na ostatnim kamieniu.
Lekarze postawili sprawę jasno. Mateusza czeka pilna operacja i długa, żmudna rehabilitacja, która może potrwać nawet siedem miesięcy. Przez ten czas nie będzie mógł nie tylko biegać po boisku, ale przede wszystkim normalnie pracować. Dla taty i męża, który zawsze czuł się odpowiedzialny za dom, to sytuacja niezwykle trudna. Bez naszej pomocy Mateusz zostanie bez środków na utrzymanie najbliższych w czasie, gdy sam będzie walczył o powrót do sprawności.
Koledzy z klubu GKS Armaty Stoczek Łukowski nie zamierzają zostawiać go samego w tej potrzebie. Zbieramy fundusze na operację, prywatne leczenie oraz na to, by rodzina Mateusza miała za co żyć w nadchodzących miesiącach. Każdy gest ma znaczenie. Czasem wystarczy drobna wpłata albo po prostu przekazanie tej wiadomości dalej, by nasz trener mógł znów stanąć na nogi. Pomóżmy mu wygrać ten kolejny, niezwykle ważny mecz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze