Reklama

Obniżka PIT? Sprawdzamy, kto w Łukowie naprawdę zobaczy więcej pieniędzy na koncie

Łuków – „Obniżamy podatki", „więcej pieniędzy w portfelach Polaków" – takie hasła dobrze brzmią w nagłówkach. Jednak gdy planowaną od 2027 roku reformę PIT zestawimy z realnymi wynagrodzeniami mieszkańców Łukowa i powiatu łukowskiego, obraz wygląda już nieco inaczej. Pracownik zarabiający 5, 7, 9, a nawet 11 tys. zł brutto miesięcznie na samej zmianie progów nie zyska nic. Pierwsza, jeszcze symboliczna korzyść pojawia się dopiero przy wynagrodzeniu około 11,9 tys. zł brutto. Kto więc rzeczywiście może skorzystać? Wyjaśnia Edyta Zaniewicz, doradca podatkowy z biura rachunkowego ProPIT w Łukowie.

 

Nowa skala PIT – na razie propozycja

Według zapowiedzi od 2027 roku skala PIT miałaby wyglądać następująco:

  • do 130 000 zł – 12 proc.,

  • od 130 000 zł do 150 000 zł – 24 proc.,

  • powyżej 150 000 zł – 32 proc.

Obecnie stawka 12 proc. obowiązuje do 120 tys. zł podstawy obliczenia podatku, a nadwyżka jest opodatkowana stawką 32 proc. Planowana reforma przesuwałaby więc pierwszy próg o 10 tys. zł i wprowadzała dodatkową, pośrednią stawkę 24 proc. pomiędzy 130 a 150 tys. zł.

Na tym etapie mówimy jednak o zapowiedzi, a nie o obowiązujących przepisach.

Reklama

130 tys. zł progu to nie 130 tys. zł pensji

I tutaj pojawia się jedno z najczęstszych nieporozumień.

– Pracownik widzi na umowie wynagrodzenie brutto i właśnie z nim najczęściej porównuje progi podatkowe. Tymczasem 120, 130 czy 150 tys. zł nie odnoszą się do wynagrodzenia brutto, lecz do podstawy obliczenia podatku. To zupełnie inna kwota – tłumaczy Edyta Zaniewicz z biura ProPIT.

W dużym uproszczeniu: wynagrodzenie brutto jest punktem wyjścia. Od niego odejmowane są m.in. finansowane przez pracownika składki na ubezpieczenia społeczne oraz koszty uzyskania przychodów. Dopiero tak ustalona podstawa jest porównywana z progami skali PIT.

Reklama

Pracownik finansuje ze swojego wynagrodzenia łącznie 13,71 proc. składek społecznych: 9,76 proc. emerytalnej, 1,5 proc. rentowej i 2,45 proc. chorobowej.

W uproszczeniu wzór wygląda następująco:

Podstawa opodatkowania = wynagrodzenie brutto − składki społeczne − koszty uzyskania przychodu

Gdzie naprawdę zaczyna się korzyść?

Przy standardowej umowie o pracę, jednym pracodawcy, stałym wynagrodzeniu i podstawowych kosztach uzyskania przychodu w wysokości 250 zł miesięcznie pierwsza korzyść pojawia się dopiero przy wynagrodzeniu około 11,9 tys. zł brutto miesięcznie.

Reklama

– To jest liczba, którą warto zapamiętać: około 11,9 tys. zł brutto. Poniżej tego poziomu sama zmiana progów nie daje pracownikowi korzyści – wskazuje Edyta Zaniewicz.

Orientacyjnie wygląda to tak:

Wynagrodzenie brutto miesięcznie

Roczna korzyść

11 000 zł

0 zł

11 900 zł

ok. 44 zł

12 000 zł

ok. 252 zł

13 000 zł

ok. 2 129 zł

14 000 zł

ok. 2 957 zł

14 800 zł i więcej

maksymalnie 3 600 zł

Maksymalna korzyść wynosi więc 3 600 zł rocznie, czyli średnio 300 zł miesięcznie w skali roku. Przy dalszym wzroście wynagrodzenia już się nie zwiększa.

Reklama

A co z przeciętnym pracownikiem w Łukowie?

I tutaj reforma zaczyna wyglądać nieco inaczej niż w ogólnopolskich nagłówkach.

Według danych GUS (Bank Danych Lokalnych) mediana miesięcznych wynagrodzeń brutto w Łukowie w styczniu 2026 roku wyniosła 7 232,86 zł. Oznacza to, że połowa badanych pracowników zarabiała mniej niż ta kwota.

Tymczasem pierwsza korzyść z planowanej zmiany progów pojawia się dopiero przy około 11,9 tys. zł brutto, czyli o ponad 4,6 tys. zł wyżej.

Również przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej za 2025 rok – 8 903,56 zł brutto – pozostaje wyraźnie poniżej poziomu, przy którym reforma zaczyna przynosić korzyść.

Reklama

 

Statystyka i praktyka to jednak dwa różne światy.

– W naszym biurze od lat rozliczamy roczne zeznania podatkowe klientów z Łukowa i okolic. Widzimy realne dochody mieszkańców regionu, nie tylko statystyki krajowe. I z tej perspektywy widać wyraźnie, że podstawa opodatkowania na poziomie 120, a tym bardziej 150 tys. zł rocznie, to u nas rzadkość – mówi Edyta Zaniewicz.

– Dlatego mówiąc o „obniżce podatków dla Polaków", warto postawić kropkę nad i. Pracownik zarabiający minimalne wynagrodzenie nie zyska na samej zmianie progów nawet złotówki. Nie zyska również osoba otrzymująca 6, 7, 8, 9, 10 czy 11 tys. zł brutto miesięcznie. Korzyść zaczyna się dopiero przy wynagrodzeniach wyraźnie wyższych od tych, które są typowe dla naszego lokalnego rynku pracy – podkreśla ekspertka.

Reklama

Dla porównania minimalne wynagrodzenie w 2026 roku wynosi 4 806 zł brutto.

Ile naprawdę zarabia się w Łukowie?

Warto spojrzeć na reformę również przez pryzmat konkretnych lokalnych ofert pracy.

W czerwcu Łuków.TV przeanalizował aktualne oferty zatrudnienia w Łukowie i powiecie łukowskim. Wynikało z nich, że w szeroko rozumianych usługach wynagrodzenia najczęściej oscylują w granicach 5–6 tys. zł brutto, księgowi mogą liczyć na około 7 tys. zł brutto, a dopiero w wybranych zawodach pojawiają się kwoty przekraczające 10 tys. zł brutto.

Reklama

Przykładem są kierowcy C+E w transporcie międzynarodowym, którym oferowane były wynagrodzenia rzędu 12–13 tys. zł brutto miesięcznie.

I właśnie tutaj zaczynamy wchodzić w grupę osób, które rzeczywiście mogą coś na planowanej reformie zyskać.

– Dla większości mieszkańców powiatu łukowskiego zarabiających 5, 6 czy 7 tys. zł brutto będzie to zmiana, o której przeczytają w mediach, ale której nie zobaczą na swoim koncie. Realna korzyść zaczyna się dopiero przy zdecydowanie wyższych wynagrodzeniach – podsumowuje Edyta Zaniewicz.

Reklama

Wśród potencjalnych beneficjentów mogą więc znaleźć się m.in. najlepiej zarabiający kierowcy w transporcie międzynarodowym, wysoko wykwalifikowani specjaliści IT czy osoby na stanowiskach kierowniczych.

Polacy oczekiwali czegoś innego

Co ciekawe, sami podatnicy inaczej wskazują rozwiązanie, które uznaliby za najbardziej korzystne.

W badaniu SW Research dla „Rzeczpospolitej" 48,5 proc. ankietowanych wskazało podniesienie kwoty wolnej od podatku z 30 do 60 tys. zł. Tylko 9 proc. uznało za najlepsze rozwiązanie wprowadzenie nowego, pośredniego progu podatkowego.

Reklama

Różnicę najlepiej pokazuje przykład lokalnego pracownika.

Osoba zarabiająca około 7,2 tys. zł brutto miesięcznie, czyli na poziomie ostatniej mediany wynagrodzeń dla Łukowa, na samej zmianie progów nie zyska nic.

Gdyby natomiast kwota wolna wzrosła z 30 do 60 tys. zł, przy standardowej umowie o pracę jej roczna korzyść z PIT wyniosłaby około 3 600 zł, czyli średnio 300 zł miesięcznie.

– I tutaj widać zasadniczą różnicę. Podniesienie progów pomaga przede wszystkim osobom zarabiającym około 12 tys. zł brutto i więcej. Podniesienie kwoty wolnej byłoby natomiast odczuwalne dla znacznie szerszej grupy pracowników o niższych i średnich wynagrodzeniach – wskazuje doradca podatkowy z biura ProPIT.

Reklama

300 zł miesięcznie? Niekoniecznie od stycznia

Jest jeszcze jedna pułapka.

Maksymalne 300 zł miesięcznie to tylko średnia wynikająca z rocznej korzyści 3 600 zł. Nie oznacza to, że od stycznia pracownik będzie co miesiąc otrzymywał dokładnie o 300 zł więcej.

Różnica pojawi się przede wszystkim w tych miesiącach, w których według obecnych zasad pracownik zacząłby już przekraczać obowiązujący próg podatkowy.

Dlatego dla wielu osób odpowiedź na pytanie: „o ile wzrośnie moja styczniowa pensja?" może brzmieć bardzo prosto:

w styczniu – wcale.

Brak waloryzacji – korzyść może z czasem topnieć

Jest jeszcze jeden element, o którym warto pamiętać. W zapowiedziach nie pojawia się mechanizm automatycznej corocznej waloryzacji progów podatkowych.

Przy rosnących nominalnie wynagrodzeniach prowadzi to do zjawiska określanego jako fiscal drag – nawet bez formalnego podnoszenia stawek podatkowych coraz większa część dochodów podatników trafia z czasem do wyższych przedziałów opodatkowania, a tym samym do fiskusa.

– Jeżeli wynagrodzenia rosną, a progi stoją w miejscu, coraz więcej pracowników zaczyna wpadać w wyższe opodatkowanie. Dlatego jednorazowe przesunięcie progu może być dobrą wiadomością dla części podatników, ale bez mechanizmu waloryzacji za kilka lat możemy wrócić dokładnie do tego samego problemu – ocenia Edyta Zaniewicz.

Planowana reforma brzmi więc atrakcyjnie w nagłówkach, ale jej rzeczywisty efekt będzie bardzo nierównomierny. Dla pracownika zarabiającego 5, 7 czy 9 tys. zł brutto – zero. Przy około 12 tys. zł pojawia się pierwsza realna korzyść. Maksymalnie będzie to 3 600 zł rocznie.

A właśnie te liczby najlepiej pokazują, kto rzeczywiście może zobaczyć więcej pieniędzy na koncie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 04/09/2026 07:15
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Łuków.TV




Reklama
Najnowsze wiadomości