Łuków – Konferencja premiera Donalda Tuska i ministra finansów Andrzeja Domańskiego przyniosła konkretne zapowiedzi dotyczące zmian podatkowych, które miałyby wejść w życie od 2027 roku. Nowe przepisy dotknęłyby zarówno osoby rozliczające się według skali podatkowej, jak i przedsiębiorców korzystających z ryczałtu. Zapowiedzi komentuje dla Łuków.TV Edyta Zaniewicz, doradca podatkowy z biura ProPIT w Łukowie.
Łuków – Konferencja premiera Donalda Tuska i ministra finansów Andrzeja Domańskiego przyniosła konkretne zapowiedzi dotyczące zmian podatkowych, które miałyby wejść w życie od 2027 roku. Nowe przepisy dotknęłyby zarówno osoby rozliczające się według skali podatkowej, jak i przedsiębiorców korzystających z ryczałtu. Zapowiedzi komentuje dla Łuków.TV Edyta Zaniewicz, doradca podatkowy z biura ProPIT w Łukowie.
Według rządowych zapowiedzi dotychczasowy dwustopniowy system podatkowy miałby zostać zastąpiony trzema progami:
do 130 000 zł – 12%,
od 130 000 zł do 150 000 zł – 24%,
powyżej 150 000 zł – 32%.
Oznacza to podniesienie obecnego progu ze 120 000 zł do 130 000 zł oraz wprowadzenie nowej, pośredniej stawki 24% pomiędzy dotychczasowymi 12% a 32%.
Jak wynika z zapowiedzi, największą korzyść odczują osoby z dochodem w przedziale 10–12,5 tys. zł miesięcznie. W zależności od wysokości dochodu realny zysk ma wynieść od około 100 do maksymalnie 300 zł miesięcznie. Łącznie na zmianach ma skorzystać 3,5 miliona podatników.
Znacznie poważniejsze konsekwencje mogą dotknąć przedsiębiorców rozliczających się ryczałtem. Obecnie z tej formy opodatkowania mogą korzystać firmy o przychodach do 2 milionów euro rocznie. Rząd planuje jednak obniżenie tego limitu do 250 tysięcy euro, czyli w przybliżeniu do miliona złotych.
To oznaczałoby ośmiokrotne zmniejszenie dotychczasowego progu.
Premier Donald Tusk podkreślał, że koszty reformy PIT mają zostać sfinansowane przede wszystkim przez „najbogatszych”. Jak jednak zauważa ekspertka, w praktyce grupa ta może obejmować również jednoosobowe działalności gospodarcze osiągające wysokie przychody, które niekoniecznie oznaczają równie wysokie dochody.
– Milion złotych przychodu to nie jest milion złotych dochodu – podkreśla Edyta Zaniewicz. – To po raz kolejny może uderzyć w znaczną część firm działających w formie JDG, także tych, których trudno nazwać „najbogatszymi”.
Handlowiec czy producent może mieć wysoki przychód, ale jednocześnie ponosić znaczne koszty: zakupu towarów i materiałów, energii, transportu, zatrudnienia pracowników czy czynszu. Wysoki przychód firmy nie oznacza więc automatycznie wysokiego dochodu jej właściciela.
Zmiana może finansowo dotknąć znaczną część przedsiębiorców rozliczających się ryczałtem, w tym np. firmy z sektora usług budowlanych.
Sam premier tłumaczył zamysł rządu następująco: „Mówiąc krótko, chcemy, aby to płatnicy ryczałtowi, którzy są milionerami w sensie rocznym, zarabiają ponad milion złotych, żeby to oni przyjęli na siebie przynajmniej część sfinansowania tego projektu”.
– Sęk w tym, że tacy przedsiębiorcy wcale nie muszą być milionerami. Milion złotych przychodu firmy to zupełnie co innego niż milion złotych pozostający w kieszeni przedsiębiorcy – komentuje Edyta Zaniewicz.
Jeśli zapowiadane zmiany wejdą w życie, część firm przekraczających nowy limit straci prawo do ryczałtu i będzie musiała rozważyć inną formę opodatkowania – najczęściej podatek liniowy, skalę podatkową lub zmianę formy prowadzenia działalności, np. założenie spółki.
W wielu przypadkach może to oznaczać wyższe obciążenia podatkowe. Jak wyjaśnia ekspertka, atrakcyjność ryczałtu wynika nie tylko ze sposobu naliczania samego podatku, ale również ze składki zdrowotnej, która przy tej formie opodatkowania ma charakter progowy. Przy wysokich przychodach może być ona znacznie korzystniejsza niż składka liczona od dochodu, obowiązująca przy innych formach rozliczeń.
– Utrata ryczałtu może więc oznaczać nie tylko wyższy PIT, ale również znacznie wyższą składkę zdrowotną – zaznacza doradca podatkowy.
Rząd zapowiedział również inne modyfikacje systemu podatkowego:
wzrost daniny solidarnościowej z 4% do 5%, co oznaczałoby dodatkowe obciążenie m.in. dla części przedsiębiorców osiągających najwyższe dochody,
podwyższenie stawki CIT z 19% do 22% dla największych podmiotów gospodarczych.
Warto podkreślić, że na obecnym etapie mamy do czynienia wyłącznie z zapowiedziami, a nie obowiązującymi przepisami. Niemniej jednak, jak wskazuje ekspertka z biura rachunkowego ProPIT, przedsiębiorcy rozliczający się ryczałtem – zwłaszcza ci, których roczne przychody przekraczają lub zbliżają się do progu 250 tysięcy euro, czyli około miliona złotych – powinni uważnie śledzić dalsze prace nad zmianami.
– Jeżeli propozycje zostaną uchwalone w takim kształcie, 2026 rok może być dla wielu przedsiębiorców ostatnim rokiem korzystania z ryczałtu na obecnych zasadach – podsumowuje Edyta Zaniewicz.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze