Reklama

"Nie został kamień na kamieniu!" Dramatyczne relacje wolontariuszy z Łukowa z terenów powodziowych

W nocy z wtorku na środę wolontariusze z Łukowa, Łukasz Litwin i Sławek Powrozek, wyruszyli w teren zalany przez powódź. Ich celem było dostarczenie najpotrzebniejszych rzeczy oraz pomoc mieszkańcom odciętych od świata miejscowości, takich jak Stojków i Trzebieszowice.

Po dotarciu na miejsce, Litwin nie krył wstrząsu związanego z tym, co zobaczył. "Tu nie ma niczego, nie ma nikogo. I to jest tragedia. Dowiedzieliśmy się, że prądu tu nie będzie przez najbliższe trzy miesiące" – relacjonował. Z powodu poważnych zniszczeń infrastruktury, naprawa sieci elektrycznej jest praktycznie niemożliwa w krótkim czasie. "Te słupy, żeby to wszystko odbudować, to jest wręcz niemożliwe" – dodawał z bezsilnością.

Litwin opowiadał także o trudnym do opisania stanie miejscowych domów. "Nie został kamień na kamieniu. Są zmyte domy. Do tych ludzi jeszcze nic nie dotarło. Dopiero dotrą nasze agregaty. Za chwilę będziemy to wszystko odgruzowywać" – mówił, gdy wolontariusze zaczynali swoją pracę. Mimo skali zniszczeń starali się jak najszybciej dostarczyć niezbędny sprzęt, aby choć częściowo ulżyć cierpiącym mieszkańcom.

Reklama

Mieszkańcy: Miałem szczęście, bo dom stoi

W trakcie akcji pomocowej Litwin i Powrozek rozmawiali z ocalałymi, którzy podzielili się swoimi dramatycznymi przeżyciami. Spotkali Krzysztofa, jednego z mieszkańców, którego dom przetrwał, choć jego sąsiadom nie udało się uratować mienia. "Miałem trochę szczęścia, bo dom stoi. Ale u sąsiada dom jest do rozbiórki" – opowiadał jeden z mieszkańców. Do jego domu wolontariusze przekazali agregat, aby mógł wrócić do codziennych czynności. "Zostawiamy sprzęt, uruchamiamy i bierzemy się do pracy" – mówił Litwin.

Kolejną osobą, z którą spotkali się wolontariusze, była pani Alicja. Z łzami w oczach opowiedziała o bohaterze, który uratował życie jej bliskich. "To pan Łukasz uratował moją dwójkę dzieci, moją mamę, moją babcię, to właśnie on. I mnie" – wyznała, wskazując na lokalnego bohatera, którego działania nie zostały zauważone przez media.

Reklama

Pani Janina: Przeżyłam trzy powodzie, ale ta jest najgorsza

Wolontariusze rozmawiali także z 96-letnią Janiną Mazur, która przeżyła już trzy powodzie, ale ta była najgorsza. "Już dwie powodzie przeżyłam, to trzecia, ale ta jest najgorsza. I Sybir 6 lat. A ja już nie przeżyłam, i ogień" – mówiła seniorka, której dom również został poważnie zalany. Dla wolontariuszy takie spotkania były emocjonalnym wyzwaniem, ale starali się skupić na działaniach.

Pomoc i wyzwania logistyczne

Wolontariusze dotarli również do pani Józefy i jej męża, którzy zostali całkowicie odcięci od świata. "Pani jest sama z mężem, nie mają niczego. Nie ma prądu, nie ma kuchenek, nie ma niczego" – relacjonował Litwin, przekazując im agregat i benzynę. Dzięki temu w ich domu mógł na chwilę powrócić prąd, co dało nadzieję na normalność, choćby na moment. "Za chwilę będzie prąd, za chwilę będzie można coś zrobić" – mówił Litwin, podkreślając, że każda mała pomoc ma ogromne znaczenie.

Reklama

Skala zniszczeń i potrzeba dalszej pomocy

Choć pomoc powoli docierała, potrzeby były ogromne. Litwin wskazywał, że pierwsze jednostki ratunkowe zaczęły się pojawiać, ale skala zniszczeń wymaga znacznie większych zasobów. "Tam jest naprawdę tragedia. Tam jest niewyobrażalna tragedia i musimy się zmobilizować, żeby pomóc tym ludziom" – apelował. "Tu potrzeba nie pięciuset osób, ale piętnastu tysięcy, żeby objąć pomoc wszystkie zniszczone miejsca" – dodał.

Mieszkańcy i strażacy apelowali o dostarczenie najpotrzebniejszych rzeczy: powerbanków, agregatów, pomp, racji żywnościowych, koców i ręczników. "Oni na nas liczą" – mówił Litwin, dokumentując braki, z jakimi zmagali się poszkodowane rodziny. Wolontariusze zapowiadali, że nie zaprzestaną działań, dopóki nie uda się pomóc wszystkim potrzebującym.

Reklama

Solidarność mieszkańców Łukowa

Jeszcze przed wyjazdem Litwin zorganizował ekspresową zbiórkę w Łukowie, która spotkała się z błyskawiczną odpowiedzią lokalnej społeczności. Dzięki niej zakupiono najpotrzebniejsze rzeczy, takie jak szpadle, łopaty, grabie oraz gumowce. "Chcemy zrobić zakupy, szukamy agregatów i kuchenek gazowych. Nie ma czasu na oficjalne zbiórki" – mówił Litwin. W akcję zaangażowali się również wiceburmistrz Łukowa, Mateusz Popławski, oraz poseł Sławomir Skwarek, którzy zaoferowali dostęp do lokalnych magazynów.

Pomoc jest nadal kontynuowana, a Litwin i Powrozek obiecują, że wrócą, by wspierać tych, którzy najbardziej tego potrzebują. "Wrócimy, obiecuję, że tu wrócimy" – zapewniał Litwin, kończąc swoją relację z pierwszej linii walki z żywiołem.

Reklama

ZOBACZ  RÓWNIEŻ: 

Aplikacja  ŁUKÓW.TV 

OGŁOSZENIA TUTAJ!

MENU TUTAJ

NEKROLOGI  TUTAJ

CZYTAJ: eradzyn.pl, lukow.tvturyki.pltudeblin.plegarwolin.pl

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/09/2024 11:32
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Łuków.TV




Reklama
Najnowsze wiadomości