REGION : W ostatni czwartek wieczorem w jednej z pizzerii w centrum miasta doszło do groźnego zdarzenia. Zamaskowany mężczyzna wszedł do lokalu z nożem i zażądał pieniędzy z kasy. Choć ukradł kilkaset złotych i uciekł, nie cieszył się wolnością długo. Policjanci ogłosili alarm, ruszyli w pościg i szybko namierzyli sprawcę w jednym z mieszkań. Okazało się, że to 30-latek dobrze znany mundurowym, który już wcześniej siedział w więzieniu. Teraz grozi mu surowa kara, nawet ponad 20 lat za kratkami.
Wszystko działo się w czwartek wieczorem, gdy większość z nas odpoczywała już w domach. Do pizzerii w centrum wszedł mężczyzna. Nie przyszedł jednak po jedzenie. W ręku trzymał ostry nóż. Od razu podszedł do pracownika przy kasie i kazał mu oddać pieniądze. Przerażony sprzedawca wydał gotówkę – było to kilkaset złotych. Złodziej zabrał łup i szybko uciekł. To była sytuacja jak z groźnego filmu, która mogła skończyć się tragicznie.
Gdy tylko policja dowiedziała się o napadzie, na 4. komisariacie wybuchło wielkie poruszenie. Komendant ogłosił alarm, co oznacza, że wszyscy funkcjonariusze musieli rzucić swoje zajęcia i skupić się na szukaniu bandyty. Do akcji ruszyli kryminalni oraz "wywiadowcy", czyli policjanci po cywilnemu, którzy pracują w ukryciu. Szukanie go przypominało układanie puzzli – mundurowi sprawdzali każdy ślad, aż trafili do jednego z mieszkań w Lublinie.
Zaskoczony 30-latek nie stawiał oporu. Okazało się, że to "stary znajomy" policji. Mężczyzna był już wielokrotnie karany za podobne kradzieże. Co więcej, powinien być w tym czasie w więzieniu, bo był poszukiwany do odbycia kary 2,5 roku za inne winy. Można powiedzieć, że wpadł jak śliwka w kompot, bo teraz jego sytuacja jest znacznie gorsza.
Policjanci zaprowadzili 30-latka do prokuratora. Tam usłyszał zarzuty. Ponieważ napadł na kogoś z nożem i robił to już w przeszłości (czyli jest recydywistą), prawo traktuje go bardzo surowo. Sąd zdecydował, że najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie. Za to, co zrobił, może trafić do więzienia nawet na ponad 20 lat. O szczegółach tej akcji poinformował podinspektor Kamil Gołębiowski.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze