Miał być szybki i łatwy zysk bez wiedzy fiskusa, a skończyło się kajdankami na nadgarstkach i wizją odsiadki! Łukowscy policjanci wraz z celnikami rozbili kolejny nielegalny salon gier w mieście. W ręce mundurowych wpadł 45-letni mieszkaniec Siedlec.
Mundurowi z łukowskiej komendy, którzy na co dzień tropią przestępczość gospodarczą, nie dają taryfy ulgowej hazardowym oszustom. Gdy tylko wpadli na trop niepozornego lokalu na terenie Łukowa, w którym miały kręcić się nielegalne interesy, od razu przeszli do działania.
Wspólnie z agentami Urzędu Celno-Skarbowego z Białej Podlaskiej zorganizowali błyskawiczną i bezwzględną akcję.
Gdy funkcjonariusze weszli do środka, ich podejrzenia natychmiast się potwierdziły. W dusznej salce aż roiło się od nielegalnego sprzętu.
Śledczy zabezpieczyli pięć automatów do gier hazardowych, na które nikt nie wydał wymaganej prawem koncesji. Zarekwirowano też twardą gotówkę, która miała służyć do wypłat dla potencjalnych graczy.
Na miejscu zatrzymano 45-latka z Siedlec, który trząsł tym interesem. Mężczyzna nie miał jak się wytłumaczyć – wpadł na gorącym uczynku i już usłyszał zarzuty.
Prawo w Polsce jest nieubłagane – „jednoręcy bandyci” mogą stać wyłącznie w oficjalnych kasynach posiadających licencję. Kto próbuje urządzać dzikie saloniki gier na własną rękę, gra w bardzo niebezpieczną grę.
Zatrzymanemu 45-latkowi grozi teraz nie tylko druzgocąca finansowo grzywna, ale również do 3 lat pozbawienia wolności. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze