Łukowski szpital (SPZOZ) zmaga się z ogromną falą pacjentów. Z powodu zmian demograficznych i rosnących potrzeb zdrowotnych mieszkańców, kluczowe oddziały pracują na granicy swoich możliwości. Najtrudniejsza sytuacja panuje na Oddziale Chirurgii Ogólnej i Urazowej z Pododdziałem Urazowo-Ortopedycznym, gdzie w ubiegłym roku wolne łóżko graniczyło z cudem.
Liczby za 2025 rok dobitnie pokazują, pod jak gigantyczną presją pracują łukowscy ortopedzi. Oddział, który dysponuje 30 łóżkami, przyjął w ciągu roku tylu pacjentów, że łączny czas ich pobytu wyniósł aż 10 882 dni.
Biorąc pod uwagę, że maksymalna teoretyczna pojemność oddziału to 10 920 dni, wskaźnik wykorzystania łóżek sięgnął aż 99,65%.
Co to oznacza w praktyce?
Gdy tylko jeden pacjent opuszcza szpital, jego miejsce natychmiast zajmuje kolejna osoba.
Dla porównania: średnie obłożenie w całym szpitalu wyniosło w 2025 roku blisko 87%, podczas gdy za bezpieczną i optymalną normę uznaje się 80%.
Ścisk na oddziale szpitalnym to prosta konsekwencja tego, co dzieje się w leczeniu ambulatoryjnym. Mieszkańcy masowo potrzebują pomocy specjalistów:
Poradnia Chirurgii Urazowo-Ortopedycznej udzieliła w 2025 roku aż 10 023 porad, stając się jedną z najbardziej obciążonych placówek w okolicy.
Poradnia Chirurgii Ogólnej przyjęła z kolei kolejne 9 212 osób.
Na samym oddziale w minionym roku leczyło się 2 485 pacjentów. Trend nie słabnie – tylko w pierwszym kwartale 2026 roku hospitalizowano już 703 osoby, co zapowiada kolejny bardzo trudny rok.
Sytuację dodatkowo komplikują finanse. Łukowski szpital zamknął 2025 rok ze stratą netto przekraczającą 14 mln zł. Mimo tak trudnego położenia dyrekcja zdecydowała się na niezbędne prace, by utrzymać funkcjonowanie ortopedii:
910 811 zł przeznaczono na przebudowę i dostosowanie pomieszczeń dla pododdziału ortopedycznego (ponad 900 tys. zł z tej kwoty stanowiła dotacja z Powiatu Łukowskiego).
173 826 zł wydano na zakup specjalistycznego sprzętu medycznego.
Ponad 94 tys. zł pochłonął zakup mebli i wyposażenia niemedycznego.
Dlaczego szpital przynosi straty, skoro pracuje na 100% swoich możliwości? Dyrektor placówki wskazuje w raporcie na głęboki problem systemowy.
Główną przyczyną jest zbyt niska wycena procedur medycznych przez Narodowy Fundusz Zdrowia oraz rosnące koszty wynagrodzeń personelu. NFZ płaci za zabiegi poniżej realnych kosztów ich wykonania. W efekcie, nawet gdy szpital wykorzystuje wszystkie łóżka i w pełni realizuje kontrakt, wciąż dokładając do interesu, ma trudności z pokryciem bieżących rachunków.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze