Śledztwo w sprawie byłego organisty z Łukowa wciąż trwa. Prokuratura sprawdza, czy mężczyzna, który przez lata grał w kościele, nie wykorzystywał swojej pozycji do nawiązywania niestosownych kontaktów z nieletnimi.
Jak czytamy w "Dzienniku Wschodnim", śledztwo w sprawie byłego organisty z parafii w Łukowie nabiera tempa. Mężczyzna, który nagle stracił pracę, jest podejrzewany o przesyłanie małoletniemu treści pornograficznych. Prokuratura analizuje zebrane dowody, w tym wiadomości z propozycjami o "miłosnym dotyku" i linki do nieodpowiednich materiałów.
Robert K., który przez blisko 20 lat pracował jako organista w łukowskiej parafii, został przesłuchany przez prokuraturę. Jak informuje "Dziennik Wschodni", śledczy zabezpieczyli jego nośniki elektroniczne, sprawdzając, czy nie kontaktował się z innymi nieletnimi.
Sprawa wyszła na jaw, gdy rodzice 15-letniego ministranta znaleźli w jego telefonie niepokojące wiadomości. "Przyjdziesz kiedyś do mnie, to ci dam miodek pitny" – pisał podobno organista. W innych SMS-ach miał nawiązywać do "zmysłowego dotyku" lub wspominać, że "wolałby trzymać gorące ciałko". Rodzice natrafili też na linki do treści pornograficznych.
Śledztwo prowadzone jest na podstawie art. 200 § 3 Kodeksu Karnego, który dotyczy prezentowania małoletnim poniżej 15 lat treści pornograficznych. Jak podkreśla Adam Makosz, zastępca prokuratora rejonowego w Łukowie, na razie nie zgłosiły się inne osoby pokrzywdzone, ale dochodzenie wciąż trwa.
Kuria Diecezji Siedleckiej po otrzymaniu zgłoszenia natychmiast przekazała sprawę prokuraturze. Tymczasem 15-latek, który był uzdolniony muzycznie i angażował się w życie parafii, po tych wydarzeniach odwrócił się od Kościoła – przestał przyjmować sakramenty i uczestniczyć w mszach.
Czy organista wykorzystywał zaufanie innych nieletnich? Śledczy weryfikują tę możliwość.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze