Łukowski PKS podsumował 2025 rok i ma spory orzech do zgryzienia. Z jednej strony autobusy pękały w szwach, a kierowcy robili miliony kilometrów, żeby mieszkańcy mieli jak dojechać do pracy czy szkoły. Z drugiej – suche liczby nie kłamią. Mimo ogromnego ruchu, spółka zamknęła rok pod kreską.
Ponad 2,4 miliona osób na pokładzie
Trzeba przyznać, że skala działania robi wrażenie. W zeszłym roku PKS w Łukowie obsługiwał aż 160 regularnych linii (w tym 150 podmiejskich), które oplotły siecią niemal cały nasz powiat i zahaczyły o sąsiednie gminy. Łącznie autobusy przejechały trasy o długości blisko 7,9 tysiąca kilometrów.
Kto najczęściej kasował bilety? Przede wszystkim młodzież. Ponad 1,4 miliona pasażerów to uczniowie podstawówek i szkół średnich, dla których PKS to często jedyny sposób, by dotrzeć na lekcje.
Skoro autobusy były pełne, to dlaczego firma przyniosła stratę? Oficjalny bilans za 2025 rok zamknął się kwotą 301 827,04 zł na minusie.
Przychody firmy praktycznie stały w miejscu (wzrosły symbolicznie o 0,2%), osiągając nieco ponad 20 milionów złotych. Problem w tym, że koszty życia i prowadzenia biznesu poszły w górę znacznie szybciej – wydatki operacyjne skoczyły o prawie 5% i wyniosły blisko 25 milionów złotych.
Z raportu finansowego spółki jasno wynika, co najmocniej uderzyło PKS po kieszeni:
Wyższe pensje dla pracowników: To tutaj wzrost widać najbardziej. Wydatki na wynagrodzenia skoczyły o ponad milion złotych (czyli o 9,4%), co ma bezpośredni związek z wyższą płacą minimalną. Dziś pensje to ponad połowa wszystkich kosztów firmy.
Gwałtowny skok podatków i opłat: Ta rubryka wzrosła aż o 48%! Wszystko przez wyższy podatek od nieruchomości oraz spore opłaty za nowe zezwolenia na kursy, bo ważność starych skończyła się właśnie w 2025 roku.
Wymiana taboru: Koszty amortyzacji wzrosły o niemal jedną piątą, bo firma inwestuje w nowsze auta.
Co ciekawe, jest jedna rzecz, na którą PKS wydał mniej niż rok wcześniej. Chodzi o paliwo (spadek o 1,3%). I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że autobusy przejechały o 212 tysięcy kilometrów więcej niż w 2024 roku! Uratowały ich po prostu niższe ceny na stacjach benzynowych.
Szefostwo PKS-u przypomina, że lokalny przewoźnik to nie jest zwykła, nastawiona tylko na zysk firma. Ich zadaniem jest walka z wykluczeniem transportowym. Autobusy muszą dojeżdżać też tam, gdzie prywatnym busiarzom po prostu się to nie opłaca, bo pasażerów jest niewielu.
Mimo straty, zarząd patrzy w przyszłość z optymizmem. Rok 2025 traktują jako rozbieg do największych zmian w historii firmy. W planach jest już budowa zupełnie nowego dworca oraz zakup autobusów elektrycznych. Spółka chce wreszcie przestać jedynie "łatać dziury" i zacząć mocno się rozwijać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze