To był wyjątkowo spokojny i jednomyślny dzień w urzędzie gminy Łuków. Podczas ostatniej sesji radni bez mrugnięcia okiem, jednym głosem poparli dotychczasowe działania wójta Mariusza Osiaka. Choć na stole leżało sprawozdanie z wykonania budżetu za 2025 rok, opiewające na gigantyczne inwestycje rzędu 30 milionów złotych, dyskusji właściwie nie było. Sam włodarz, zamiast otwierać szampana, podszedł jednak do sprawy z dystansem i sporą samokrytyką.
„Mam lekki niesmak, że tak bardzo mi ufają”
Taki obrót spraw – choć dla każdego samorządowca jest powodem do dumy – Mariusza Osiaka skłonił przede wszystkim do refleksji. Jak sam przyznaje, jednogłośne wotum zaufania od całej rady to potężny zastrzyk motywacji, ale też ogromny ciężar gatunkowy.
– Zawsze staram się patrzeć na swoje działania krytycznie. Po takim głosowaniu, kiedy wszystko przechodzi bez wielkich debat i uwag, człowiek czuje nawet pewien niesmak. Bo przecież mam świadomość, jak dużo pracy jeszcze przed nami i jak wiele spraw wciąż czeka na załatwienie. W samorządzie nie zawsze udaje się zrobić wszystko od ręki – bije się w pierś wójt. Jednocześnie dodaje, że miniony rok 2025 można śmiało zaliczyć do udanych.
Liczby mówią same za siebie. Ponad 30 milionów złotych wydane na inwestycje (w tym na niezbędne zakupy sprzętowe) pozwoliło zamknąć ubiegły rok z solidnym bilansem.
Gdzie poszły te miliony? Wójt nie ukrywa, że od lat priorytety w gminie są niezmienne i dotyczą spraw najbardziej przyziemnych. Na pierwszym miejscu stawia się tu gospodarkę komunalną.
– Kanalizacja, sieci wodociągowe, nowoczesne stacje uzdatniania wody... To nie są rzeczy, którymi można się widowiskowo pochwalić na przetargach czy w błysku fleszy, ale bez nich po prostu nie da się normalnie żyć na co dzień. Dlatego nie zwalniamy tempa i dalej będziemy pompować tam fundusze – zapowiada Osiak.
Kolejny potężny worek bez dna to drogi. Gmina dwoi się i troi, żeby wyciągać dotacje zewnętrzne skąd tylko się da, ale apetyty mieszkańców są ogromne. Każdy chciałby mieć gładki asfalt pod samymi drzwiami. Wójt tonuje jednak nastroje i prosi o cierpliwość: – Zrobimy to, ale powoli. Wszystko wymaga czasu.
W kuluarach sesji mocno wybrzmiał temat lokalnego biznesu. Wójt zapowiedział, że jego kolejnym krokiem będzie mocne dociśnięcie pedału gazu w kwestii rozwoju przedsiębiorczości. Plan jest prosty: gmina musi stworzyć idealne warunki (dobre plany przestrzenne, uzbrojenie działek), a resztę zrobią już sami biznesmeni, tworząc nowe miejsca pracy.
Włodarz wystosował też jasny apel do mieszkańców, tłumacząc logikę niektórych, z pozoru dziwnych inwestycji. – Czasami ludzie dziwią się, że budujemy porządną drogę przez szczere pola, z której korzysta na razie jedna czy dwie firmy. Ale jeśli tego nie zrobimy, zaprzepaścimy szansę. Przez chwilę będziemy cieszyć się nową rurą z wodą czy asfaltem w centrum, ale jeśli nie będzie u nas pracy, młodzi pouciekają do miast. I dla kogo wtedy będą te drogi? Dla pustostanów? – pyta retorycznie.
Najbardziej zaskakujący, choć podany z przymrużeniem oka, był finał wystąpienia wójta. Wszystko przez statystyki za 2025 rok. Po raz pierwszy od niepamiętnych czasów w gminie Łuków odnotowano spadek liczby mieszkańców – co prawda symboliczny, bo ubyły zaledwie trzy osoby, ale dla włodarza to żółte światło ostrzegawcze.
– Mam nadzieję, że to tylko chwilowe wahnięcie i że budownictwo oraz rozwój gospodarczy znowu przyciągną do nas ludzi z zewnątrz – mówił Osiak, po czym z uśmiechem zwrócił się bezpośrednio do mieszkańców: – Na koniec zaapeluję trochę żartobliwie o demografię. Prośba, zwłaszcza do młodych: musimy zadbać o wyższą rozrodczość! Róbmy wszystko, żeby Łuków był miejscem, gdzie młodzi chcą zapuszczać korzenie, rozwijać skrzydła i – mówiąc wprost – rodzić swoje dzieci. Oby nam się to udało.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze