Wstrząsająca sprawa z Sięciaszki Drugiej w gminie Łuków nabiera tempa. Prokuratura Okręgowa w Lublinie skierowała właśnie akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Siedlcach przeciwko Monice B., która miała przez siedem lat celowo ranić własną córkę, by pozorować ciężką chorobę i wyłudzać pieniądze w internetowych zbiórkach. Śledczy nie mają wątpliwości: to było znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem.
Prokurator Jolanta Dębiec z Prokuratury Okręgowej w Lublinie potwierdziła, że w środę do Sądu Okręgowego w Siedlcach trafił akt oskarżenia przeciwko Monice B. (45 l.) – mieszkance Sięciaszki Drugiej. Jak wynika z ustaleń śledczych, kobieta przez ponad siedem lat – od lutego 2017 r. do stycznia 2024 r. – znęcała się nad swoją córką fizycznie i psychicznie.
– Doprowadzała do kontaktu skóry dziecka w obrębie twarzy i karku z bliżej nieustaloną płynną substancją toksyczną o cechach drażniących lub żrących, powodując rozległe zmiany skórne w różnych fazach rozwoju – od rumienia i stanów zapalnych poprzez blizny aż do nieodwracalnych ubytków tkanek w wyniku martwicy niezakaźnej – mówi prokurator Dębiec.
Zmiany te były widoczne na zdjęciach publikowanych przez Monikę B. na platformach crowdfundingowych, gdzie opisywała córkę jako dziecko śmiertelnie chore na EB – pęcherzowe oddzielanie się naskórka. Tymczasem biegli nie znaleźli żadnych medycznych podstaw do takiej diagnozy.
Śledczy zwrócili się do ekspertów z różnych dziedzin medycyny, którzy jednoznacznie wskazali, że rany miały charakter urazowy i były efektem działania człowieka. Co więcej – ich kształty były geometryczne (kwadraty, prostokąty), co zdaniem specjalistów całkowicie wykluczało naturalny przebieg jakiejkolwiek choroby skóry.
– Zmiany miały charakter sztuczny i nie były zgodne z objawami żadnej znanej medycznie jednostki chorobowej. U dziecka nie stwierdzono również niepełnosprawności intelektualnej, padaczki ani autyzmu – chorób, które przez lata były rzekomo diagnozowane przez matkę – podkreśliła prokurator Jolanta Dębiec.
Dopiero po zgłoszeniu przez dyrektora Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie, sprawą zajęła się prokuratura. Po aresztowaniu Moniki B. w lutym 2024 roku, stan zdrowia dziewczynki uległ znaczącej poprawie – nie pojawiły się nowe zmiany skórne, dziecko wróciło do szkoły i prawidłowo się rozwija.
Według opinii biegłych psychiatrów, oskarżona działała z pełną świadomością, a jej motywacją były zaburzenia pozorowane (zespół Münchhausena per procura) – polegające na celowym wywoływaniu objawów choroby u dziecka, by wzbudzać litość i uzyskiwać korzyści, również finansowe.
Monice B. grozi do 20 lat więzienia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze