Reklama

Julia Gens w rozmowie z ŁukówTV: To nie były emocje. To świadome, krzywdzące oskarżenia

W ekskluzywnej i niezwykle poruszającej rozmowie z redakcją ŁukówTV Julia Gens – adoptowana córka Teresy G. – odniosła się do kontrowersyjnego wystąpienia swojej matki w programie "Halo tu Polsat". W jej wypowiedziach zabrzmiały nie tylko słowa sprzeciwu wobec oskarżeń, ale także głęboka potrzeba zrozumienia i ochrony własnej godności.

„Obsesja majątku” i kłamstwa bez pokrycia

Julia zdecydowanie zaprzeczyła twierdzeniom dotyczącym rzekomych manipulacji wokół majątku rodzinnego. „Temat o majątku był obsesyjnie wyciągany przez moją matkę wobec każdej osoby, która się do niej zbliżała. O takie same rzeczy oskarżała kobietę, która opiekowała się moimi dziadkami. Padły te same zarzuty: że manipuluje nimi, by przepisali na nią testament. Ta obsesja przelała się również na moją relację z rodziną mojego męża. Tymczasem to matka sama mnie wydziedziczyła i wysłała testament mojej teściowej. Nikt z nas nie był ani zainteresowany tym majątkiem, ani go nie oczekiwał.”

Julia ujawniła, że temat majątku był dla jej matki obsesją: „Zawsze widziała w ludziach zagrożenie dla swojego majątku. Podejrzewała wszystkich o chęć przejęcia jej dorobku – rodzinę, opiekunki dziadków, mnie, moich bliskich. To była narracja obecna od lat.”

Reklama

Sekta, ultimatum i dokumenty z prokuratury

Odpowiadając na najbardziej sensacyjny zarzut Teresy G., dotyczący rzekomej „sekty”, Julia wyjaśniła okoliczności swojej wyprowadzki: „Była to decyzja podyktowana koniecznością. Matka wysyłała mi SMS-y o treści: 'godzinę masz na powrót', 'jeśli się nie zameldujesz, nie masz gdzie mieszkać'. To było ultimatum. Miałam 20 lat. Wyprowadziłam się świadomie. Sprawa o sektę, którą matka zgłosiła do prokuratury, została umorzona – mam na to dokumenty.”

Julia dodała również: „Wszystkie oskarżenia, które padły na antenie, były identyczne z tymi, które moja matka zgłaszała wcześniej do różnych instytucji – do sądów, policji, prokuratury. To nie była emocjonalna wypowiedź. To była dobrze znana, powtarzana narracja.”

Reklama

Normalne życie, szczęśliwy dom

Julia odniosła się również do narracji Teresy G. dotyczącej jej obecnego życia. „Obecnie żyję w pełnej, szczęśliwej rodzinie. Czuję się częścią domu, w którym panuje ciepło i zrozumienie. Pomagam w obowiązkach domowych, ale z własnej woli, a nie dlatego, że ktoś mnie zmusza. Matka nigdy nie była zainteresowana moim życiem, nie zapytała mnie o nic – jedynie opowiadała nieprawdziwe rzeczy.”

„Gdy słyszę, że jestem żoną i sprzątaczką, to nie wiem, czy płakać, czy się śmiać” – mówi Julia. – „Pomagam w domu, ale to jest normalna część życia każdej osoby. Mój mąż jest czuły, wyrozumiały i wspierający. Nigdy nie było żadnej zdrady, żadnych dramatów. To matka kreuje obrazy, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością.”

Reklama

Adopcja, która nigdy nie była tajemnicą... ale stała się narzędziem przemocy

Bardzo osobisty fragment rozmowy dotyczył dzieciństwa Julii i opowieści o jej adopcji. „Od najmłodszych lat słyszałam historię o tym, że zostałam znaleziona na śmietniku przez mleczarza. Powtarzała to każdemu. Zmieniała wersje mojej adopcji – raz były psy, raz worek, raz nocna akcja ratunkowa. Ja już sama nie wiem, skąd pochodzę. To dla mnie niezwykle krzywdzące i przykre. Tożsamość była mi odbierana przez osobę, która miała mi ją budować.”

Szacunek, nie przemoc. O małżeństwie i codzienności

W kwestii małżeństwa z Mikołajem Julia wypowiedziała się równie jednoznacznie. „Jestem w szczęśliwym, spokojnym związku. Mikołaj jest wspierający, empatyczny. Teresa G. nigdy nie rozmawiała z nim ani z jego rodziną, a mimo to posuwała się do absurdalnych oskarżeń o zdrady i 'oboczne żony'. Nigdy nie było między nami zdrad. Żyjemy w relacji opartej na szacunku, czego nie znałam z domu rodzinnego.”

Reklama

Zdrowie jako narzędzie manipulacji

Wyjątkowo bolesnym wątkiem były kwestie medyczne. Julia podkreśliła: „Matka bezprawnie udostępniła moją dokumentację medyczną osobom trzecim. Posługiwała się nią w zawiadomieniach na policję. Umawiała wizyty na mój PESEL, nawet nie pytając mnie o zdanie. Przedstawia mnie jako osobę ciężko chorą, co jest kłamstwem. Jestem zdrowa, sprawna, samodzielna. Robi to tylko po to, by wmówić światu, że nie jestem w stanie funkcjonować.”

Strach, którego nie widać

Julia wyznała również, że boi się o swoje bezpieczeństwo. „Boję się wychodzić sama z domu. Obawiam się konfrontacji, nękania, inwigilacji. To nie jest zwykła kłótnia matki z córką – to coś znacznie głębszego. Czasem czuję się, jakbym była ubezwłasnowolniona. Chciałabym żyć normalnie, podejmować własne decyzje, nie bać się, że znów zostanę przez nią zaatakowana.”

Reklama

Dość kłamstw. Czas na odpowiedzialność

Zapytana, co chciałaby powiedzieć Teresie G,, Julia odpowiedziała bez wahania: „Nie mam nic do powiedzenia mojej matce. Tyle razy mówiłam, że nie chcę mieć z nią kontaktu. Teraz zrobiła coś, co definitywnie zniszczyło wszelkie szanse na odbudowanie jakiejkolwiek relacji. A do dziennikarzy mam tylko jedno – pozwoliliście na to, by osoba, która ma zniesioną poczytalność i od miesięcy mnie nęka, dostała mikrofon i mogła bezkarnie mówić o mnie rzeczy nieprawdziwe.”

Julia zauważyła również: „Materiał przedstawiający kłamstwa mojej matki nadal jest dostępny w internecie, w mediach społecznościowych 'Halo tu Polsat'. Mimo że kancelaria reprezentująca moją rodzinę wystosowała oficjalne pismo z żądaniem usunięcia treści i sprostowania nieprawdy, materiał nie został zdjęty. To pokazuje, jak mało uwagi poświęca się dziś dobru osób, które padają ofiarą pomówień.”

Reklama

Julia odniosła się także do słów mecenasa Kotłowskiego, adwokata reprezentującego Teresę G,: „On mówi, że to były emocje. To nie były emocje. To była jej narracja przez cały czas nękania. To świadome oskarżenia, powielane w każdym zawiadomieniu do służb. To nie impuls – to plan.”

„Nie chodzi mi o zemstę, ale o granice” – podkreśliła Julia. – „Każdy ma prawo do życia bez strachu. Bez ciągłego oczekiwania, że znów ktoś wyciągnie twoje prywatne sprawy na wizję.”

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 05/05/2025 16:03
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    ciekawa - niezalogowany 2026-01-27 12:38:55

    Dlaczego w artykule pokazujecie zdjęcie Matki, a nie wypowiadającej się Julii? Czy dziewczyna opisując swoją wersję wydarzeń wstydzi się tego co opowiada?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Łuków.TV




Reklama
Najnowsze wiadomości