Reklama

Historia z września 1939 roku ożywa w gminie Wojcieszków! Znaleziono fragmenty samolotu PZL.23 Karaś

W Woli Bystrzyckiej w powiecie łukowskim, po ponad 80 latach, odnaleziono szczątki polskiego samolotu PZL.23 Karaś, który rozbił się podczas wojny. W poszukiwaniach brali udział pasjonaci historii, którzy podjęli się wyzwania odkrycia reliktów tragicznego wypadku sprzed lat. Dzięki ich determinacji udało się wydobyć cenne artefakty związane z 55 Eskadrą Liniową.

W grudniu 2024 roku, w trudnych warunkach pogodowych, zespół pasjonatów historii, wspierany przez pracowników Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie, ponownie podjął się poszukiwań szczątków polskiego samolotu PZL.23 Karaś. Samolot rozbił się 10 września 1939 roku w okolicach Marianowa i Woli Bystrzyckiej, w powiecie łukowskim. Akcja miała na celu odnalezienie artefaktów związanych z tragiczną katastrofą, która miała miejsce podczas wojennego przebazowania jednostek w pierwszych dniach II wojny światowej. Dziś, po ponad 80 latach, relikty z tej tragedii są na nowo odkrywane, a ich historia ożywa na oczach współczesnych.

Reklama

Poszukiwania w terenie – jak odnaleziono „Karasia”

Samolot PZL.23 Karaś należał do 55 Eskadry Liniowej 5 Pułku Lotniczego w Lidzie. 10 września 1939 roku, podczas lotu na nowe lotnisko polowe, samolot rozbił się przy podejściu do lądowania na lotnisku pod Marianowem i Wolą Bystrzycką. W katastrofie zginęli kpt. Ludwik Skibiński, dowódca eskadry, kapral Marian Wasiak i plut. Bronisław Biały. Ciała poległych zostały pochowane na cmentarzu w okolicach Marianowa, jednak historia samego wypadku oraz szczątki samolotu przez lata były zapomniane. Część maszyny została zniszczona w wyniku uderzenia o ziemię, a pozostałe elementy rozebrali Niemcy i wykorzystali okoliczni mieszkańcy podczas oraz po wojnie.

Reklama

Po długich staraniach Wojciech Tomaszewski i Adam Sikorski zgłosili się do Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie, prosząc o patronat nad poszukiwaniami oraz uzyskanie zgody na eksplorację miejsca katastrofy. Dzięki zaangażowaniu Jakuba Mitka, zastępcy dyrektora muzeum, udało się uzyskać pozwolenie od Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Lublinie, co umożliwiło rozpoczęcie poszukiwań w terenie.

Eksploracja: trudny teren i wytrwałość pasjonatów

Teren poszukiwań, znajdujący się w podmokłym zagajniku pod Marianowem, okazał się niezwykle trudny do eksploracji. W zimowej aurze, kiedy ziemia była wilgotna i ciężka, prace prowadzone były przy użyciu magnetometrów, wykrywaczy metali oraz ręcznego przeszukiwania torfowej gleby. Ekipa składająca się z pasjonatów, w tym członków Stowarzyszenia „WIZNA 1939” na czele z Dariuszem Szymanowskim, bardzo sprawnie poruszała się po grząskim terenie, niejednokrotnie ryzykując utopienie sprzętu w błocie. Wspierała ich ekipa z Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie, której pomoc okazała się nieoceniona w pracy na miejscu.

Reklama

Poszukiwania rozpoczęły się od przeszukiwania terenów przy pomocy magnetometrów, które mogły wykrywać metalowe elementy z samolotu. Wykrywacze metali służyły do szukania drobniejszych części, które mogły być ukryte w ziemi. Podczas pracy zespołu w trudnych warunkach atmosferycznych, wszyscy uczestnicy musieli zmagać się z mroźnym wiatrem, który nie ułatwiał pracy, zwłaszcza przy oczyszczaniu odnalezionych fragmentów samolotu z torfowej ziemi.

Efekty poszukiwań – niezwykłe znaleziska

Po kilku dniach żmudnej pracy udało się odnaleźć cenne fragmenty samolotu, które po oczyszczeniu staną się częścią wystawy w Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie. Wśród znalezionych artefaktów znajduje się m.in. fragment owiewki kabiny, z doskonale zachowaną częścią pleksiglasu, która stanowiła integralną część ochrony pilota. Oprócz tego, z ziemi wydobyto tabliczkę z kabiny pilota, na której wyryta była sekwencja rozruchu, oraz część zbiornika wariometru, który produkowany był przez niemiecką firmę Askania. Warto dodać, że tabliczka znamionowa wariometru jest napisana w języku niemieckim, co stanowi interesujący element ukazujący związki z niemiecką technologią wojskową.

Reklama

Pomimo początkowego wrażenia, że wydobyte fragmenty to jedynie „złom”, dla uczestników poszukiwań były to cenne relikty wojenne, które przypominają o tragedii i bohaterskich lotnikach z września 1939 roku. Znaleziska te mają ogromną wartość historyczną, zarówno ze względu na tragiczne wydarzenia z przeszłości, jak i ze względu na ich związek z historią polskiego lotnictwa wojskowego.

Kolejne kroki: konserwacja i wystawa

Po zakończeniu poszukiwań, przed ekipą badaczy i muzealników stoi kolejny etap pracy: oczyszczanie, konserwacja i szczegółowe opisanie znalezisk. Celem jest, by te cenne artefakty mogły znaleźć się na wystawie w Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie, gdzie będą stanowiły ważną część ekspozycji poświęconej historii polskiego lotnictwa wojskowego oraz obrony Polski w 1939 roku.

Reklama

Oczyszczenie fragmentów i ich konserwacja to proces czasochłonny i wymagający precyzyjnej pracy, aby zachować jak najwięcej oryginalnych cech artefaktów. W dalszej kolejności, po zakończeniu tych prac, przygotowane zostaną także materiały edukacyjne, które pomogą odwiedzającym muzeum w lepszym zrozumieniu tej tragicznej historii.

Podziękowania i wspólna praca na rzecz historii

Podczas poszukiwań ogromną rolę odegrali także mieszkańcy okolicznych wsi, którzy niejednokrotnie dostarczali istotnych informacji. Szczególne podziękowania należą się Panu Józefowi i Panu Stanisławowi, którzy byli kluczowymi świadkami wydarzeń z przeszłości i pomogli w kierunkowaniu poszukiwań. Niezbędną pomocą służył również Pan Arkadiusz, który, ryzykując utopienie minikoparki w błocie, pomagał w pracach wykopaliskowych, a także w sprawnym wydobyciu większych fragmentów maszyny.

Reklama

Historia „Karasia” wciąż żyje!

Odnalezienie tych artefaktów to tylko początek długiej drogi, która ma na celu nie tylko zachowanie pamięci o PZL.23 Karaś i jego załodze, ale także zapewnienie, by historia tych wydarzeń była przekazywana kolejnym pokoleniom. Poszukiwania potwierdziły, że relikty z katastrof 1939 roku wciąż skrywają cenne ślady, które mogą pomóc w rekonstrukcji pełnej historii samolotu, jego załogi oraz dramatycznych wydarzeń tamtego września.

Zachęcamy do śledzenia dalszego przebiegu prac oraz zapoznania się z pełną historią „Karasia z Wojcieszkowa” na kanale Adama Sikorskiego, który dokumentuje postępy w odkrywaniu tej fascynującej historii. Dzięki zaangażowaniu osób takich jak Wojciech Tomaszewski, Adam Sikorski oraz całego zespołu Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie, historia ta z pewnością będzie kontynuowana.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 18/12/2024 13:40
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Łuków.TV




Reklama
Najnowsze wiadomości