60-letni mieszkaniec gminy Adamów przez długi czas zamieniał życie swoich bliskich w koszmar. Domowe awantury, wyzwiska, poniżanie, wyrzucanie z mieszkania, a w końcu groźby z siekierą w ręku i zapowiedź spalenia domu – tak wyglądała codzienność rodziny, która w końcu wezwała na pomoc policję. Mężczyzna trafił już do aresztu, a za znęcanie się psychiczne nad najbliższymi grozi mu nawet 5 lat więzienia.
W ubiegłym tygodniu do policjantów z Adamowa dotarło zgłoszenie o kolejnej, wyjątkowo gwałtownej domowej awanturze. Na miejscu funkcjonariusze zastali 60-latka pod wpływem alkoholu, miał krzyczeć na swoich bliskich, obrzucać ich obelgami i wulgaryzmami. Według zgłoszenia nie poprzestał na słowach – sięgnął po siekierę i miał grozić nie tylko najbliższym, ale nawet podpaleniem całego domu.
Policjanci zatrzymali agresywnego 60-latka i przewieźli go do policyjnej celi, gdzie spędził noc. Gdy wytrzeźwiał, śledczy przedstawili mu zarzuty znęcania się psychicznego nad rodziną. Za taki czyn kodeks karny przewiduje karę do 5 lat pozbawienia wolności.
Wczoraj zapadła pierwsza ważna decyzja w tej sprawie. Sąd rozpatrzył wniosek łukowskiej Policji oraz Prokuratury i uznał, że mężczyzna nie powinien wracać do domu. Zastosowano wobec niego trzymiesięczny areszt tymczasowy. Przez co najmniej najbliższe 3 miesiące 60-latek pozostanie za kratami, z dala od swoich bliskich.
Przypadek z gminy Adamów jasno pokazuje, że prawo zakazuje jakiejkolwiek przemocy wobec osób najbliższych – także tej „tylko słownej”. Groźby, poniżanie, zastraszanie i awantury nie są „sprawą rodzinną”, którą trzeba znosić w milczeniu. W sytuacji przemocy domowej dobrze jest jak najszybciej szukać wsparcia – u policjantów lub w instytucjach zajmujących się pomocą rodzinom dotkniętym przemocą. To często jedyny sposób, by przerwać spiralę strachu, zanim dojdzie do tragedii.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze