Reklama

Dramatyczna walka o życie potrąconego kota. Fundacja Koci Galimatias prosi o pomoc

Lidia Rosińska, szefowa Fundacji Koci Galimatias, natrafiła na drodze wojewódzkiej w kierunku Stoczka Łukowskiego – w okolicach lasu „Dąbek” – na porażający widok. Zatrzymała auto, by usunąć z jezdni ciało zwierzęcia leżącego bez ruchu na samym środku pasa. Była przekonana, że kot nie żyje. Niespodziewanie czarno-biały kocur zaczął dawać oznaki życia i przeraźliwie płakać z bólu.

 

Kobieta natychmiast zabezpieczyła czworonoga, zabrała go na noc do domu, ogrzała w łazience, podała leki przeciwbólowe oraz wodę. Zwierzę nie było w stanie samodzielnie stanąć na łapach.

Druzgocąca diagnoza i szczegóły z karty medycznej

Z opublikowanej karty informacyjnej wizyty wynika, że potrącony kocur otrzymał imię Andzik. To niespełna roczny, około 10-miesięczny samiec ważący zaledwie 3,1 kg. Wizyta odbyła się w Przychodni Weterynaryjnej Falęccy w Świdrach koło Łukowa, gdzie badania przeprowadził lekarz weterynarii Andrzej Falęcki.

Reklama

Szczegółowa diagnostyka RTG i badanie kliniczne ujawniły ogrom cierpień zwierzęcia:

  • Skośne złamanie kości ramiennej lewej w połowie trzonu z przemieszczeniem i skróceniem,

  • Otwarte złamanie nadkłykciowe kości ramiennej prawej,

  • Odma podskórna w okolicy prawej łopatki.

Kot jest przytomny i świadomy, jednak zupełnie nie obciąża przednich łap. Gdyby nie czujność i szybka reakcja, zwierzę nie miałoby najmniejszych szans na przeżycie w terenie – ze względu na rozległość urazów nie zdołałoby się nawet przeczołgać na pobocze, gdzie groziłaby mu śmierć z wychłodzenia i głodu.

Reklama

Trwa wyścig z czasem: potrzebne do 7,5 tys. zł na operację

Jedyną szansą na ratowanie łapek i powrót Andzika do sprawności jest zabieg chirurgii ortopedycznej (osteosynteza) – zastosowanie gwoździ Kirchnera w prawej kończynie oraz płyt kostnych w lewej. Przewidywany koszt operacji szacowany jest na 6000–7500 zł. Do czasu przeprowadzenia zabiegu zalecono utrzymywanie kota w warunkach ambulatoryjnych.

Sytuację dodatkowo komplikuje presja czasu. Tego typu skomplikowany zabieg powinien zostać wykonany jak najszybciej, a lek. wet. Andrzej Falęcki wyjeżdża na urlop w czwartek. Wyznacza to drastycznie krótki termin – fundacja ma zaledwie dwa dni na zgromadzenie pełnej kwoty niezbędnej do sfinansowania operacji.

Reklama

Andzik przebywa obecnie pod profesjonalną opieką weterynaryjną. Każda wpłata i udostępnienie apelów Fundacji Koci Galimatias są w tym momencie na wagę złota.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 21/10/2026 09:36
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Łuków.TV




Reklama
Najnowsze wiadomości