To był wyjątkowo niespokojny czas dla ratowników z powiatu łukowskiego. W ciągu zaledwie jednej doby strażacy aż trzykrotnie ruszali do walki z ogniem trawiącym poszycie leśne. Młodszy brygadier Paweł Szyszkowski podsumowuje weekendowe interwencje i apeluje o czujność – wyschnięta ściółka pali się jak zapałka.
Nocna walka w Gręzówce i Kurowie
Czarna seria rozpoczęła się w piątkowy wieczór, 29 maja. O godzinie 22:00 strażacy otrzymali zgłoszenie o pożarze ściółki leśnej w Gręzówce. Na miejscu z żywiołem walczyły zastępy z OSP Gręzówka oraz Jednostka Ratowniczo-Gaśnicza z Łukowa.
Zaledwie kilka godzin później, już po północy 30 maja, ogień zaatakował w miejscowości Kurów (gmina Trzebieszów). Sytuacja była poważna – płomienie objęły około 10 arów poszycia. W akcji gaśniczej brały udział jednostki z Kurowa oraz Ochotnicza Straż Pożarna w Trzebieszowie.
ZOBACZ: [DRAMAT NA HULAJNODZE W GRĘZÓWCE – ŚMIGŁOWIEC LPR W AKCJI]
Sobotni upał i ogień w Goździe
Strażacy nie zdążyli odpocząć, a słońce znów dało o sobie znać. W sobotnie popołudnie, około godziny 13:30, dyżurny przyjął zgłoszenie z miejscowości Gózd. Tym razem ogień trawił około 100 metrów kwadratowych lasu.
W gaszeniu poszycia brały udział zastępy z Gozdu oraz Tuchowicza. Dzięki błyskawicznej reakcji mieszkańców i służb, we wszystkich trzech przypadkach udało się uniknąć wielkopowierzchniowych tragedii, jednak straty w ekosystemie są nieuniknione.
ZOBACZ: [EWAKUACJA W ZAKŁADACH MIĘSNYCH – CO WYWOŁAŁO ZADYMIENIE?]
Apel straży: Las to nie miejsce na nieostrożność!
Młodszy brygadier Paweł Szyszkowski, analizując weekendowe zdarzenia, przypomina o ogromnym zagrożeniu pożarowym. Choć strażacy musieli mierzyć się także z fałszywymi alarmami wywołanymi przez telefony i systemy eCall, pożary lasów pozostają realnym i najgroźniejszym wyzwaniem.
Służby apelują do wszystkich odwiedzających lasy o:
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze