Zakończenie trwającego od 1990 roku sporu między Katarzyną Markiewicz a miastem Stoczek Łukowski rzuca światło na systemową niewydolność polskiego państwa. Właścicielka spornych terenów w mocnym komentarzu wyjaśnia, dlaczego obecny kompromis nazywa „zwycięstwem pyrrusowym” i wskazuje, kto naprawdę ponosi koszty wieloletnich zaniechań.
W przesłanym do redakcji komentarzu Katarzyna Markiewicz kładzie nacisk na fakt, że porozumienie z 19 lutego 2025 roku było możliwe wyłącznie dzięki jej dobrej woli. Jednocześnie podważa ona narrację o pełnym sukcesie, wskazując na finansowe i moralne skutki 36-letniej batalii.
Głównym argumentem Markiewicz jest zarzut wobec III RP o niedotrzymanie deklaracji naprawienia krzywd wyrządzonych przez władzę ludową w 1950 roku.
Kluczowe argumenty właścicielki:
Brak Ustawy Reprywatyzacyjnej: Markiewicz podkreśla, że poza majątkami kościelnymi, obywatele zostali pozostawieni sami sobie w walce z machiną urzędniczą.
Obciążenie podatników: Brak politycznej decyzji o zwrocie mienia w 1990 roku przerzucił ciężar odszkodowań na współczesnych mieszkańców.
Blokada rozwoju miasta: Właścicielka wskazuje, że to właśnie nieuregulowany status prawny (trwający od 2007 do 2023 roku, gdy była formalnym posiadaczem) uniemożliwiał miastu pozyskiwanie środków zewnętrznych.
ZOBACZ: Izydory odzyskują blask po 36 latach sporów sądowych
Zdaniem Markiewicz, zawarcie ugody przed sądem było podyktowane pragmatyzmem, a nie poczuciem pełnej sprawiedliwości. „Widmo toczących się dalej procesów” zmusiło obie strony do ustępstw, które w opinii Markiewicz są dyskusyjne pod względem uczciwości dziejowej.
Podział majątku według oświadczenia:
Zwrot w naturze: Odzyskanie domu, budynków gospodarczych oraz 4,7 ha gruntu.
Przekazanie Miastu: Rezygnacja z 26,6 ha terenów (stawy, camping) w zamian za odszkodowanie.
Markiewicz stawia retoryczne pytanie o sensowność 36-letniego sporu. Jej zdaniem, gdyby majątek zwrócono bezpośrednio po upadku komunizmu, nie byłoby potrzeby wypłacania odszkodowań z publicznych pieniędzy. Obecny finał Markiewicz uznaje za gorzki kompromis, który kończy sprawę procesowo, ale nie zdejmuje wątpliwości natury moralnej.
OBSZERNY FRAGMENT LISTU K. Markiewicz do Redakcji Łuków.Tv
W 1990 roku kiedy w Polsce miało zacząć obowiązywać Państwo Prawa podjęłam starania o odzyskanie utraconej w 1950 roku „bezprawnie” jak to wielokrotnie stwierdzono, własność. Od 2007 do 2023 roku , czasu ponownego uzyskania własności spornych terenów przez Miasto byłam nawet ich formalnym właścicielem i posiadaczem . Widmo toczących się dalej procesów z mojej strony i brak możliwości rozwoju , w tym pozyskiwania środków finansowych ze strony Miasta , skłoniły nas do zawarcia przed Sądem ugody . Ja odzyskałam dom i zabudowania gospodarcze oraz 4,7 ha gruntu . Miastu przekazałam teren o powierzchni 26, 6491 ha , w tym stawy rybne i camping . Za teren oddany otrzymam odszkodowanie .
W całej tej 36-letniej historii nasuwa się jednak pewna wątpliwość . Obie strony toczącego się 36 lat sporu powinni być zadowolone ale czy na pewno jest w przyjętym rozwiązaniu wszystko uczciwie i w porządku. W 1950 roku ówczesna Władza Ludowa pozbawiła moją rodzinę domu i środków do życia . W 1990 roku Państwo Polskie deklarowało naprawienie szkód wyrządzonych przez komunistów . Poza majątkami kościelnymi tylko w Polsce nie doczekaliśmy się Ustawy Reprywatyzacyjnej . Nasuwa się pytanie? Czy nie prościej i uczciwiej byłoby zwrócić ukradziony majątek w 1990 roku Była przecież taka możliwość , zdejmując z nas, wszystkich podatników obowiązek zapłacenia odszkodowania . Myślę , że odnieśliśmy z Panem Burmistrzem zwycięstwo Pyrrusowe .
Katarzyna Markiewicz
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Byłam świadkiem gigantycznej pracy Pani Katarzyny Markiewicz ale też świadkiem upokorzeń które ją spotykały.Stara się być osobą która chce kontynuować patriotyzm Swojej rodziny.Jest osobą skromną i chętnie współpracuje przy lokalnych projektach.gratulacje i duże brawa dla niej i Burmistrza Zgoda buduje Grażyna i Przyjaciele
Dziękuję Graziu
Mamo podziwiam Cię za upór, za dotychczasową walkę o minimalną sprawiedliwość, walkę która trwa bo jeszcze trzeba wygrać kolejne sprawy w Sądach. Szkoda że Ojciec nie dożył tego dnia, że może wreszcie będziesz choć trochę spokojniejsza. Szkoda że Babci tego nie dożyła. Ludziom którzy bywali w Radości w latach 80’ a potem tworzyli i tworzą nasz Kraj po 1989r mam do powiedzenia: walcie się. Zepsuliście wszystko to, o co chodziło w podziemiu, zabraliście mi i mojej siostrze dzieciństwo. Komuniści chociaż dbali o to co pokradli ludziom. Od 2005 roku przy władzy centralnej i lokalnej są ludzie wywodzący się/związani/deklarujący się byciem patriotami, społecznikami, chrześcijanami, pokoleniem wolności. Bzdura. Biznes i własny czubek nosa. Mamo mam nadzieję że zdążysz skorzystać z tego o co walczyłaś. Kocham Cię bardzo.
Byłam świadkiem gigantycznej pracy Pani Katarzyny Markiewicz ale też świadkiem upokorzeń które ją spotykały.Stara się być osobą która chce kontynuować patriotyzm Swojej rodziny.Jest osobą skromną i chętnie współpracuje przy lokalnych projektach.gratulacje i duże brawa dla niej i Burmistrza Zgoda buduje Grażyna i Przyjaciele
Dziękuję Graziu
Mamo podziwiam Cię za upór, za dotychczasową walkę o minimalną sprawiedliwość, walkę która trwa bo jeszcze trzeba wygrać kolejne sprawy w Sądach. Szkoda że Ojciec nie dożył tego dnia, że może wreszcie będziesz choć trochę spokojniejsza. Szkoda że Babci tego nie dożyła. Ludziom którzy bywali w Radości w latach 80’ a potem tworzyli i tworzą nasz Kraj po 1989r mam do powiedzenia: walcie się. Zepsuliście wszystko to, o co chodziło w podziemiu, zabraliście mi i mojej siostrze dzieciństwo. Komuniści chociaż dbali o to co pokradli ludziom. Od 2005 roku przy władzy centralnej i lokalnej są ludzie wywodzący się/związani/deklarujący się byciem patriotami, społecznikami, chrześcijanami, pokoleniem wolności. Bzdura. Biznes i własny czubek nosa. Mamo mam nadzieję że zdążysz skorzystać z tego o co walczyłaś. Kocham Cię bardzo.