Reklama

Wojcieszków jednoczy się w akcji krwiodawstwa pod Skrzetuskim

W weekend parking przed Zajazdem Skrzetuski w Wojcieszkowie zapełniła długa kolejka mieszkańców chcących oddać krew. 47 dawców, w tym 8 debiutantów, wsparło lokalny system krwiodawstwa. Akcja zorganizowana przez Klub Honorowych Dawców Krwi Ostoja pokazała siłę lokalnej solidarności i zaangażowania różnych środowisk.

 

 Zaczęło się od cichej nadziei na dobrą frekwencję. Kiedy w weekend na parking przed Zajazdem Skrzetuski wtoczył się potężny krwiobus, chyba nikt z organizatorów nie zakładał aż takiego pospolitego ruszenia. Do okienka rejestracji podeszło czterdziestu ośmiu mieszkańców gminy i całego powiatu łukowskiego. Pielęgniarki miały pełne ręce roboty. Ostatecznie cennym płynem podzieliło się czterdziestu siedmiu dawców. Najbardziej cieszy jednak inna liczba. Osiem. Tyle osób po raz pierwszy w życiu usiadło na fotelu i podstawiło ramię do wkłucia.

Reklama

Całe to zamieszanie to sprawka łukowskiego Klubu Honorowych Dawców Krwi Ostoja. Ekipa znowu udowodniła, że ma dryg do mobilizowania ludzi. Wieść o zbiórce niosła się na tyle szeroko, że pod lokalem parkowały nawet auta na lubelskich rejestracjach. Wojcieszków powoli wyrasta na naprawdę mocny punkt na krwiodawczej mapie województwa. Od strony medycznej nad bezpiecznym przebiegiem wkłuć czuwał zespół z lubelskiego Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa, wspierany przez sprawdzone pielęgniarki z łukowskiego oddziału terenowego.

Dźwięk medycznej aparatury zupełnie ginął w gwarze rozmów. Plac pod Skrzetuskim tętnił życiem i przypominał raczej udany piknik sąsiedzki niż placówkę służby zdrowia. Ireneusz Goławski mocno przypilnował, żeby nikt nie wracał do domu z pustym żołądkiem. Na każdego dawcę czekał konkretny obiad i domowe ciasto. Pojawił się też drobny, ale chwytający za serce gest. Małgorzata i Henryk Rolowie z firmy Kwiaty na rabaty podarowali wiosenne sadzonki. Uczestnicy akcji po wyjściu z krwiobusu chętnie zabierali doniczki ze sobą, niosąc do domów trochę wiosennych kolorów.

Reklama

W tle działo się równie dużo. Miejscowi strażacy z OSP Wojcieszków pilnowali porządku i pozwalali najmłodszym buszować po wozie bojowym, ale na tym nie poprzestali. Wielu z nich po prostu podwinęło rękawy i dołączyło do dawców. Tuż obok błyszczały chromem maszyny chłopaków z Bractwa Motocyklowego 808. Zapach grilla przyjemnie mieszał się z aromatem domowych wypieków, o które zadbały panie z miejscowego Koła Gospodyń Wiejskich. Między ludźmi krążyli uśmiechnięci wolontariusze Szlachetnej Paczki z Łukowa. Zupełnie różne środowiska zgrały się tego dnia jak jeden, dobrze naoliwiony mechanizm.

W szpitalnych bankach krwi zapasy kurczą się w zastraszającym tempie, a zapotrzebowanie nigdy nie maleje. To właśnie takie sobotnie popołudnia w małych miejscowościach dają systemowi odetchnąć. Wojcieszków pokazał fajną, solidarną twarz. Motocykliści, strażacy, gospodynie i zwykli przechodnie zrobili swoje bez wielkich haseł i sztucznej pompy. Przyszli, oddali krew, wypili kawę i wrócili do domów. Zwykła sprawa. Choć dla kogoś na sali operacyjnej ta zwykła sprawa oznacza po prostu życie.

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Materiały własne - lukow.tv Aktualizacja: 29/03/2026 15:55
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Łuków.TV




Reklama
Najnowsze wiadomości