Na Niedzielę Palmową w Łukowie odbył się Jarmark Wielkanocny, podczas którego mieszkańcy z całego powiatu chętnie wsparli zbiórkę na leczenie Ani Goławskiej. Piotrek Wróbel z żoną prowadzili zbiórkę, która zakończyła się sukcesem z wybraną kwotą 1310 złotych. Ta inicjatywa pokazuje siłę lokalnej społeczności i wspólne wsparcie dla walczącej o zdrowie Ani.
W Niedzielę Palmową w centrum Łukowa odbył się Jarmark Wielkanocny. Pogoda dopisała, na placu pojawiły się tłumy mieszkańców z całego powiatu. Jak wynika z nadesłanej relacji, między stoiskami chodził dobrze znany wielu osobom Piotrek Wróbel. Zbierał do puszki pieniądze na leczenie Ani Goławskiej. Akcja zakończyła się sukcesem: w kilka godzin udało się zebrać ponad 1300 złotych.
Piotrek nie chodził z puszką sam. Pomagała mu żona, Katarzyna Justyna Wróbel. Razem podchodzili do ludzi, tłumaczyli cel zbiórki i dziękowali za każdą wrzuconą monetę. Zrzutka dla Ani przypominała budowanie dużej wieży z klocków Lego. Jeden mały klocek, czyli złotówka czy dwa złote, na pierwszy rzut oka nie robią wrażenia, ale kiedy wiele osób – czy to z Łukowa, Stanina, czy ze Stoczka – dorzuci swój własny klocek, powstaje coś trwałego i znaczącego. Po przeliczeniu całej zawartości puszki okazało się, że zebrano dokładnie 1310 złotych i 87 groszy.
Każdy zebrany grosz to realna pomoc, która trafi prosto do Ani Goławskiej. Wiele osób z okolicy mówi o niej po prostu Wojowniczka, bo dziewczyna jest bardzo dzielna i nie odpuszcza. Pieniądze z jarmarku pomogą w opłaceniu kosztów związanych z jej powrotem do zdrowia. Miasto i okoliczne wsie pokazały, że potrafią działać razem i nie zostawiają sąsiadów samych w trudnej sytuacji.
Do prowadzenia zbiórki między stoiskami potrzebna była oficjalna zgoda. Piotrek Wróbel publicznie podziękował kilku osobom. Słowa wdzięczności skierował do Mariusza Osiaka, wójta gminy Łuków, oraz Kamila Zaliwskiego, dyrektora Gminnego Ośrodka Kultury. To oni umożliwili zbieranie pieniędzy podczas jarmarku. Na placu byli też inni znani z urzędu samorządowcy. W akcji uczestniczyli między innymi wiceburmistrz Mateusz Popławski, a także Katarzyna Kuć i Łukasz Bieńczak.
Piotrek Wróbel znów poruszył Łuków. Tym razem podczas Niedzielnego Jarmarku Wielkanocnego w centrum miasta w ruch poszła nie tylko świąteczna sprzedaż, lecz przede wszystkim serca mieszkańców. Między kolorowymi stoiskami, zapachem ciast i ozdobami wielkanocnymi Piotrek z puszką w dłoniach zbierał pieniądze dla Ani Goławskiej, którą wielu nazywa po prostu Wojowniczką.
Od rana na placu przed centrum miasta gęstniał tłum. Pogoda sprzyjała spacerom, więc ludzie chętnie przystawali, słuchali krótkich opowieści o Ani i wrzucali do puszki tyle, ile mogli. Piotrek nie maszerował sam – ramię w ramię towarzyszyła mu żona, Katarzyna Justyna Wróbel. Rozmawiali z przechodniami, spokojnie tłumaczyli, na co dokładnie przeznaczone będą pieniądze, i za każdym razem dziękowali, także za drobne monety.
Efekt ich kilku godzin pracy robi wrażenie. Mieszkańcy powiatu łukowskiego i goście z okolicznych gmin – od Stanina po Stoczek – wrzucili do puszki w sumie 1310,87 zł. Cała ta kwota trafi bezpośrednio do Ani i stanie się realnym wsparciem w jej codziennej walce o zdrowie. Ta liczba to nie tylko zapis na pokwitowaniu, ale też dowód, że los dziewczyny naprawdę obchodzi lokalną społeczność.
Choć to Piotrka z żoną było widać na pierwszej linii, za niedzielną zbiórką stała też cicha praca wielu osób. Wróbel otwarcie dziękował tym, którzy pozwolili mu wyjść z puszką na jarmark. Szczególne słowa uznania skierował do Mariusza Osiaka, wójta gminy Łuków, oraz Kamila Zaliwskiego, dyrektora Gminnego Ośrodka Kultury – to oni dali zielone światło na przeprowadzenie kwesty podczas imprezy.
Na placu pojawili się także przedstawiciele lokalnego samorządu. Wśród nich wiceburmistrz Mateusz Popławski oraz radni Katarzyna Kuć i Łukasz Bieńczak. Ich obecność pokazała, że działania na rzecz Ani łączą nie tylko zwykłych mieszkańców, ale też ludzi odpowiedzialnych za życie publiczne w mieście.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze