Reklama

Dokumenty, których nikt wcześniej nie widział. Mama Mikołaja ujawnia prawdę o konflikcie

W środowy wieczór w mediach społecznościowych opublikowany został emocjonalny i pełen determinacji wpis autorstwa Pani Beaty – matki Mikołaja i teściowej Julii Gens. Kobieta zabrała głos, pokazując kulisy rodzinnego dramatu i publikując dokumenty, które jej zdaniem jednoznacznie wskazują na wielomiesięczne nękanie, pomówienia i działania pełne wrogości ze strony Teresy G.

Pani Beata wcześniej wielokrotnie zabierała głos w tej sprawie w formie wpisów, w których opisywała działania Teresy G. Jednak do tej pory nie zdecydowała się na publikację dokumentów. Jak podkreśla, jest to reakcja na falę krytyki i nieprawdziwy materiał wyemitowany na antenie Polsatu na początku maja, który jej zdaniem przedstawiał zmanipulowaną i jednostronną wersję zdarzeń.

„To nie były tylko słowa. To była wojna wymierzona w naszą rodzinę”.

W długim poście Beata nie tylko opisuje emocje, jakie towarzyszą jej rodzinie od miesięcy, ale także podkreśla, że jej bliscy zostali zmuszeni do obrony – a nie ataku. „Zarówno Julia jak i my broniliśmy się i chroniliśmy nawzajem przed tym co na nas spadało. Z naszej strony nigdy nie wyszła żadna premedytacja, żadna kula wymierzona w Teresę G.! Nasze działania były zawsze obroną, nigdy atakiem” – napisała.

Reklama

Pani Beata opisuje, że rodzina została poddana wielomiesięcznej presji i ciągłym zgłoszeniom do służb – nie tylko lokalnych. „Ona uruchomiła wszystkie możliwe służby – BSW, CBŚ, Interpol, Komendę Główną Policji, Ministerstwo Sprawiedliwości... Sprowadziła nam do domu CUS i kuratorów, bo chciała się na nas zemścić za nieugiętość i walkę, której się nie spodziewała.”

Wyrok nakazowy: Teresa G. winna złośliwego nękania.

Pierwszym z dokumentów ujawnionych przez Beatę jest wyrok nakazowy wydany przez Sąd Rejonowy w Łukowie w dniu 27 listopada 2024 roku. Sąd uznał Teresę G. winną wykroczenia z art. 107 Kodeksu wykroczeń – złośliwego niepokojenia. W uzasadnieniu wskazano, że kobieta w okresie od 6 października 2023 roku do 3 kwietnia 2024 roku wielokrotnie i bezpodstawnie wzywała policję do domu Beaty, niepokojąc tym samym całą rodzinę.

Reklama

Teresa G. została ukarana grzywną w wysokości 1000 złotych, a dodatkowo zasądzono od niej koszty postępowania sądowego w wysokości 170 złotych.

Zaskakujące i szokujące oskarżenia wobec Mikołaja.

Kolejny dokument to fragment pisma złożonego przez Teresę G., w którym kieruje pod adresem Mikołaja – swojego zięcia – oskarżenia wyjątkowo ciężkiego kalibru. „Obawiam się, że moja córka, będąc w łapach tego psychopatycznego i sadystycznego osobnika może stać się jego ofiarą w wyniku jego preferencji do zabijania, do męczenia, do dominacji” – brzmi fragment dokumentu.

Reklama

Jakby tego było mało, Teresa G. porównała Mikołaja do seryjnych morderców, wymieniając Mariusza Trynkiewicza, sprawcę morderstwa tłumaczki w Poznaniu oraz Andersa Breivika – terrorystę z Norwegii. Swoje twierdzenia oparła rzekomo na grafikach publikowanych przez Mikołaja w internecie.

„Nie udało jej się zawładnąć życiem swojej adopcyjnej córki Julii…potem nie udało jej się zniszczyć godności naszego syna Mikołaja poprzez szkalowanie go i porównywanie do trzech największych zbrodniarzy ludzkości… A kiedy my, jako rodzice, stanęliśmy w obronie dzieci, Teresa G. skierowała swój gniew przeciwko nam”. – podkreśliła Beata.

Reklama

Kolejne pismo – atak na rodzicielstwo.

W trzecim ujawnionym dokumencie Teresa G. domaga się interwencji w sprawie ich syna – małoletniego Franciszka. Wnioskuje o sprawdzenie kompetencji rodzicielskich oraz oceny, czy obecna opieka nad dzieckiem gwarantuje mu prawidłowy rozwój.

„Teresa G., z pomocą bliskiej znajomej, próbowała nam tę rodzinę odebrać! Wszczęła działania w tych instytucjach. Wszystko po to, by nas ukarać." - zaznacza.

„To nie zemsta. To potrzeba sprawiedliwości”.

Pani Beata wskazuje, że działania Teresy G. mają poważne i długofalowe konsekwencje. „To są działania o realnych konsekwencjach — psychicznych, prawnych, społecznych. Czy naprawdę nikt nie widzi, że to nie jest już tylko rodzinny konflikt?”

Reklama

We wpisie przypomina, że Teresa G., mimo posiadania tytułu psychologa i długoletniej praktyki jako biegła sądowa, od października 2023 roku – według dokumentów – posiada orzeczenie o zniesionej poczytalności.

„Jak to się stało, że osoba z tak poważnymi zaburzeniami mogła przez lata wpływać na decyzje sądów, losy rodzin, dzieci, ludzi?” – pyta Beata – „Psycholog, który powinien chronić psychikę człowieka, niszczył ją – również naszym dzieciom.”

Brak reakcji mediów i apel o odpowiedzialność.

Pani Beata odniosła się także do emisji programu „Halo tu Polsat”, w którym – mimo działań kancelarii reprezentującej rodzinę – nadal dostępny jest materiał zawierający, jej zdaniem, nieprawdziwe oskarżenia Teresy G. „Czujemy się zignorowani, pomniejszeni, oszukani. I co najgorsze — nasze cierpienie zostało spłycone przez Polsat i przez kancelarię reprezentującą stronę przeciwną, która sprowadziła skalę tragedii do zwykłego rodzinnego konfliktu. Konfliktu, który — według nich — powinien był zostać w czterech ścianach. Tylko… czy to my zaczęliśmy tę wojnę? Czy to myśmy atakowali?”

Reklama

Ostatni apel: „Nie chcemy wojny. Chcemy spokoju.”

Pani Beata podkreśla, że nie kieruje się nienawiścią. „Nie prosiliśmy o rozgłos – wręcz przeciwnie. Długo go unikaliśmy. Nie ma we mnie nienawiści, jest oburzenie. System nas nie widzi. A to przecież my – zwykli, normalni ludzie – jesteśmy tu ofiarami.”

Na zakończenie kieruje apel do mecenasa Dariusza Kotłowskiego, pełnomocnika Teresy G.: "Panie Mecenasie, doceniam Pana zaangażowanie, ale nie możemy już ufać deklaracjom, które nie mają pokrycia w działaniach. Obiecał Pan, że zapanuje nad swoją klientką. Od tamtej pory było tylko gorzej. Nie stoją za nami tytuły ani literki przed nazwiskiem, ale jesteśmy poważnymi, porządnymi ludźmi i też już jesteśmy zmęczeni tym, co rozpętała w swoich działaniach ta jedna kobieta. Nie da się prowadzić dialogu z osobą, która wciąż pozostaje w stanie poważnej niestabilności psychicznej. Leczenie musi poprzedzać negocjacje!" - zaznaczyła kobieta i dodała: "Już nam raz Pan obiecał, że zapanuje nad działaniami swojej klientki, tymczasem eskalowały one podwójnie i wyrządziły dużą krzywdę naszej rodzinie więc z całym szacunkiem dla Pana starań, ale nie mamy już zaufania do obietnic bez pokrycia".

Reklama

Rodzina Beaty prosi o jedno: by instytucje zaczęły działać, zanim będzie za późno. „Bo wtedy znów przeczytamy: ‘Tragedii można było zapobiec. System zawiódł’.”

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 15/05/2025 16:34
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Łuków.TV




Reklama
Najnowsze wiadomości